Materiał na płytę "Eleven" został zarejestrowany w brooklyńskim Bunker Studios, w Nowym Jorku w Maju 2017 roku.
Przesycona dobrą synergią, głęboką komunikacją i oczywistą, w przypadku tych muzyków, improwizacyjną kompetencją sesja dała znakomity rezultat. Miejsce nagrania jest symptomatyczne, to w Nowym Jorku narodził się m-base, to w Nowym Jorku rezyduje Steve Coleman i Henry Threadgill, to w Nowym Jorku mieszkają muzycy, grający na płycie. Z jednej strony wiele tu odwołań do koncepcji Steve'a Colemana i Henry'ego Threadgilla właśnie, jednak Lumpert wnosi do tej koncepcji wiele świeżości, tej nieuchwytnej lekkości, która jest największą zaletą nagrania.
Płynna, wartka, niezgrzytliwa narracja sprawia, że skomplikowane kompozycje, w sposób niezauważalny "się rozkomplikowują". Praca poszczególnych instrumentalistów, a są w tym gronie Greg Ward, saksofonista, znany z gry w chicagowskich formacjach takich jak blink., Loose Assembly czy Broken Things, drummer Kenny Grohowski (John Zorn, Vernon Reid, Secret Chiefs 3, Cassandra Wilson, Giovanni Hidalgo, John Benitez, Francis Mbappe), Jonathan Finlayson - trębacz zespołów Steve'a Colemana, kontrabasista Chris Tordin (Andy Milne’s Dapp Theory, Greg Osby, Steve Lehman, Ari Hoening, Jim Black, Andrew D’Angelo, Becca Stevens Band, Tyshawn Sorey, Michael Dessen, Tigran Hamasyan). W jednym utworze na basowym klarnecie słyszymy Johna Ellisa (Darcy James Argue, Charlie Hunter, Sting, Miguel Zenón, Edward Simon, The Holmes Brothers).
Choć liderem i autorem całości materiału jest jedyny muzyk spoza USA, słoweński saksofonista Igor Lumpert, to nowojorskie piętno jest tutaj dominujące. Po raz kolejny mój podziw nad wyobraźnią i możliwościami technicznymi, umiejętnością wchodzenia w różne konfiguracje muzyków zza oceanu nie maleje.
Faktura improwizacji jest szczegółowa, skupiona na detalach, czysta i nienapastliwa, nadaje to płycie zaskakującej lekkości. "Eleven" to album, do które....... więcej |