Od debiutu płytowego Misha Mullova-Abbado minęło zaledwie 1,5 roku. A już otrzymujemy nowe nagranie tego utalentowanego kontrabasisty i kompozytora. Syn jednego z największych XX-wiecznych dyrygentów - Claudio Abbado i rosyjskiej skrzypaczki - Viktorii Mullovej muzykę ma we krwi. Pokazał to już na swojej pierwszej, docenionej na świecie płycie 'New Ansonia' z 2015 roku.
Teraz mam przed sobą płytę nagraną w septecie, zawierającą wyłącznie własne kompozycje lidera. Osiem utworów przepełnionych niemalże big bandowymi brzmieniami imponują swobodą i rozmachem. Jednak klasa tego albumu tkwi w każdej minucie, w szczegółach, a słuchanie go przynosi nie jedno doznanie, uruchamiające wyobraźnię słuchacza.
Jest to potężna porcja świetnej, zagranej chwilami porywająco, tak ciekawie czerpiącej z tradycji, co z nowoczesnych brzmień, a przy tym – całkiem przystępnej w odbiorze muzyki.
Przewrotnie można by powiedzieć, że żadna to nowa płyta, ale też nie stara. Gdzieś zawieszona w jazzowej czasoprzestrzeni. Takie płyty mogą wychodzić z głowy osobom, które jak Misha Mullova-Abbado "był otoczony muzyką od dnia narodzin, prawdziwym oceanem muzyki. Od Bacha, Byrda, Brahmsa, Stravinsky'ego, ale też Counta Basiego czy Stevie'ego Wondera. Bez tej muzyki po prostu bym nie istniał. Słuchanie jej przynosi wielką radość, jednak jeszcze większą przynosi pisanie własnej muzyki" - z liner notes do płyty 'New Ansonia'.
autor: Mateusz Krępski
Copyright © 1996-2017 Multikulti Project. All rights reserved |