Z recenzji Bartka Chacińskiego (Polifonia/Polityka):
Pierwsza – historię Stelli Chiweshe związaną z jej najstarszymi nagraniami z lat 70. Nieznanymi dotąd, bo choć dziś pochodząca z Zimbabwe (urodzona jeszcze w Rodezji) Chiweshe ma 72 lata, mieszka w Niemczech i pozostaje jedną z ikonicznych postaci world music, to początki jej kariery należały do wyjątkowo niespokojnych. Przede wszystkim zaczynała grać na miejscowej odmianie mbiry w latach 60., przełamując stereotyp mówiący o tym, że na tym instrumencie kobiety grać nie powinny – męscy nauczyciele nie chcieli jej pomóc. Co więcej, na początku lat 70. brała udział – już grając na mbirze – w ceremoniach ściganych przez miejscowe prawo. Materiał z tej płyty, na który po części składają się niezwykle transowe, dłuższe utwory (Mayaya), wychodzi od tamtych mistycznych wpływów. I poprzedza utwory z czasów, które dały Chiweshe światową popularność. Tę zdobyła dopiero jako solistka National Dance Company of Zimbabwe, doprowadzając do bodaj pierwszej fali zainteresowania mbirą na Zachodzie – jej utwory rejestrował w ramach swoich sesji w BBC sam John Peel. Kasahwa: Early Singles to pierwsze zachodnie wydanie muzyki Chiweshe publikowanej w swoim czasie tylko w rodzinnym kraju.