Joey DeFrancesco, uważany za najwybitniejszego hammondzistę swojego pokolenia, od lat z powodzeniem kroczy drogą porywającego jazzu z domieszką muzyki funk, soul i rhythm’n’blues. Do nagrania swojej nowej płyty zaprosił wielkiego Pharoaha Sandersa - ikonę nowojorskiej awangardy. Ornette Coleman, jeden z najwybitniejszych przedstawicieli free jazzu, mówił o nim, że jest najlepszym tenorowym saksofonistą na planecie, a twórca gatunku Albert Ayler powiedział: „Trane jest Ojcem, Pharoah Synem, a ja jestem Duchem Świętym”.
longplayrecenzje.blox.pl:
Urodzony w 1971 roku w Pensylwanii Joey DeFrancesco (finalista pierwszego Thelonious Monk International Jazz Competition), już jako 17-latek zaproszony został do współpracy przez Milesa Davisa, czego efektem był album "Amandla" (1989) i tournee koncertowe. To właśnie współpraca z Davisem sprawiła, iż młody pianista począł sięgać również po trąbkę, okazując się zdolnym instrumentalistą również w tej formule. W latach 90-tych DeFrancesco podjął 4-letnią współpracę z Johnem McLaughlinem współtworząc skład jego formacji The Free Spirits (albumy "Tokyo Live", 1994 oraz "After the Rain", 1995). W kolejnych latach muzyk zrealizował dwa albumy z udziałem legendarnego Jimmy'ego Smitha: "Incredible!" (2000) i "Legacy" (2005). Dziś Joey DeFrancesco postrzegany jest jako jeden z największych organowych wirtuozów jazzu.
Po zaskakującej płycie "You're Drivin Me Crazy" nagranej z Vanem Morrisonem, kolej....... więcej