Nasz ulubiony, swobodnie improwizujący pianista Agustí Fernández skończył pod koniec ubiegłego roku magiczne 65 lat, zatem zgodnie z maksymą pewnego doskonałego filmu włoskiego *) nie ma już czasu na robienie rzeczy, które nie sprawiają mu przyjemności!
Bystra kompilacja nagrań z dwóch koncertów Agustiego i Liudasa Mockunasa (klarnet kontrabasowy, saksofon sopranowy i tenorowy), jakie odbyły się w latach 2018-19 w Wilnie, w ramach inicjatywy koncertowej Improdimensions. Płyta o takim właśnie tytule zawiera sześć improwizacji, przy czym najpierw słuchamy utworów z roku ubiegłego, potem tych nieco starszych. Całość odsłuchu, to 41 i pół minuty.
Koncert z roku 2019 zaczyna zwinne piano wprost z klawiatury. Obok chybotliwy, zaczepny saksofon sopranowy, który podobnie jak jego interlokutor, lubi szybkie palcówki. Narracja nabiera dynamiki, jest szorstka, daleka od ckliwości, choć jednocześnie lekka, mimo wielu dramaturgicznych zakamarków. W połowie utworu muzycy stopują, a filigranowe piano stawia stempel wyjątkowej urody. Taniec na jego strunach, w towarzystwie sprytnego sopranu, wiedzie muzyków ku ostatniemu dźwiękowi. Kolejną część, do której muzycy przechodzą bez sekundy ciszy, zaczyna skrzeczący jak kwoka sopran. Piano wchodzi do gry po paru chwilach i zwiastuje, niczym dobosz, zmysłowy marsz wzajemnych imitacji. Agustí chwyta się pierwszy raz tego wieczoru preparacji, wsadza głowę w przepaść pudła rezonansowego, dla odmiany Liudas kwili na grzędzie niczym skowronek, tworząc ciekawy dysonans estetyczny. Potem chwila na saksofonowe solo z duża dawką emocji i następujący po nim, klasycyzujący pasaż piano. Nim dotrą do końca, krótkie solo stanie się także udziałem pianisty. Trzecią część muzycy zaczynają wspólnie – swawolą z gracją, ale w pełnym skupieniu. Dużo swobodnych, czystych dźwięków, w rozkołysanym tańcu open jazzu. Tenor, który zastąpił sopran buduje nastrój, a potem dokłada do ognia. Prychy i dąsy kreowane na dużej dynamice....... więcej |