Paul Flaherty to osobna planeta w galaktyce muzyki free. Krąży w układzie obok kilkunastu innych planet jak Albert Ayler, Pharoah Sanders, David S. Ware. Ciągle aktywny, ciągle gra swoje, ciągle z nowymi muzykami. Wygląda jak hippisowski guru Terry Riley, i podobnie jak Riley wieści światu swą opowieść, która jest tylko jego opowieścią. Możesz ją zaakceptować, albo w całości odrzucić. Ja należę do tych pierwszych.
"Borrowed From Children" to zaledwie i aż cztery utwory, blisko 55 minut potężnej muzyki, która niczego nie udowadnia, nigdzie się nie spieszy, nie rozgląda się na boki, nie kalkuluje, to muzyczne trzęsienie ziemi!
Od pierwszej minuty nagrania mamy do czynienia z gęstym, pulsującym, porywającym free, narracja może poruszać się spiralnie, może lewitować z lekkością jak obłok, może przypominać wyładowania atmosferyczne, może w końcu zapalać się jak w pożarze. To jakby cztery główne wątki schodziły się w jeden by w sekundę rozpaść się na kawałki.
Trzeba przyznać, że żadna oficyna w ostatnich latach nie zrobiła tyle dla muzyki improwizowanej jak nowojorska 577 Records, dając przestrzeń do zaistnienia wielu znakomitych nagrań Daniela Cartera, Sabira Mateena, Pata Thomasa, Granta Calvina Westona, Williama Parkera, Patricka Holmesa, Geralda Cleavera czy Paula Flaherty'ego.
Copyright © 1996-2020 Multikulti Project. All rights reserved |