Minęły trzy lata od trzeciego albumu zespołu Dr Misio, nominowanego do Fryderyka "Zmartwychwstaniemy". W zupełnie nowej, pandemicznej rzeczywistości i w oku wielu turbulencji społeczno-politycznych zarówno w Polsce, jak i poza nią, pojawia się czwarte dzieło formacji Arkadiusza Jakubika. Płyta otrzymała tytuł – "Strach XXI wieku".
W 13 zawartych na albumie utworach odbijają się różne odcienie rocka, składające się na styl Dr. Misio. Jest bezpośrednie łobuzerskie granie ("Siedemnastolatki"), niemalże stworzone do radia hiciarskie rockowe kawałki ("Mam dwie głowy"), skłaniające do refleksji, zadumy, podszyte nostalgią lżejsze kompozycje ("Mnie nie ma"), a nawet coś do pobujania się ("Zwierzę"), czy wręcz potańczenia (zajeżdżający rockabilly "Wesołe miasteczko").
Świetna muzyka to jedno. Jednakże w przypadku Dr. Misio bardzo ważne są teksty. W nich Arek Jakubik rozprawia się z wieloma przypadłościami, lękami, psychozami polskiego społeczeństwa oraz przedstawicieli obecnej władzy. Niejednokrotnie sięga do przeszłości, do czasów swojej młodości, kiedy kradło się mleko albo kefir spod sklepu. A potem piło się tanie wina z kolegami "do spodu", jarając przy tym tony szlugów.
Taką podróż do lat minionych pięknie przedstawiono w będącym metaforą wideoklipie do utworu tytułowego, który wyreżyserował Wojciech Smarzowski, dobry znajomy Arka z planu filmowego. Z kolei teledysk do piosenki "Siedemnastolatki" to przezabawna opowieść o nastolatku (te szkolne mundurki i tornistry!), któremu na imprezie urwał się film, a nad ranem budzi się w jednym łóżku ze swoją seksowną nauczycielką. On fiksował na jej punkcie, ona zafiksowała się na ucznia rockmana i wyszło, co wyszło. Można tu szukać tylko wariactwa i hedonizmu oraz seksualnych marzeń nastolatków, można też odbierać klip jako diagnozę młodego pokolenia albo też tęsknotę za tym, jak wyglądało życie młodych kiedyś.
Dr Misio, kiedy trzeba, wali prosto z mostu nawet be....... więcej