muzycy:
Roy Campbell - Trumpet
Daniel Carter: Alto & Tenor Sax, Trumpet, Flute
Sabir Mateen - Alto & Tenor Sax, Flute, Clarinet
Matthew Heyner - Bass
Tom Bruno - Drums
To z pewnością jedno z najważniejszych wydawnictw płytowych ostatnich lat!
Opublikowana właśnie przez nowojorską oficynę 577 Records płyta TEST and Roy Campbell, to brakujący element w historii awangardowego jazzu. Dlaczego brakujący?, ano dlatego, że niewielu zna nazwę TEST (nie mylić z polską grupą bigbitową o tej samej nazwie).
Choć fani kreatywnego jazzu i tak są w lepszej sytuacji niż wiele innych nacji, a to dzięki nieocenionej działalności piśmienniczej Andrzeja Nowaka i jego Trybuny Muzyki Spontanicznej. Tam można znaleźć kompendium wiedzy na temat tej grupy i jego mitycznego lidera - Toma Bruno (1932-2012), kanadyjskiego drummera, który jako nastolatek wyemigrował do Stanów Zjednoczonych i wylądował w Nowym Jorku w 1972 roku.
Oddajmy na chwilę głos Andrzejowi "Tom Bruno, perkusista wyposażony jedynie w 16-calowy boczny tom, skromny bęben, hi-hat i talerz, co dzień wychodził na ulice i podziemia Nowego Jorku, by grać solowe koncerty dla ludzi, a precyzyjnym będąc - do ludzi.
W pewnym momencie, do grania w miejscach publicznych, Tom zaprosił swoich nieco młodszych i równie jak on, zakręconych muzyków, którzy nie bardzo mieli inny pomysł na spędzanie czasu w wielkim mieście. Prawdopodobnie już pod koniec lat 80. do perkusisty dołączyli doskonale nam dzisiaj znani, tym bardziej cenieni, saksofoniści – Sabir Mateen (ur. 1951) i Daniel Carter (ur.1945). Kontrabasiści w następnych latach na tyle często zmieniali się, że ich nazwiska z dzisiejszego punktu widzenia nie są istotne. Jednakże w połowie kolejnej dekady do trupy ulicznych grajków dołączył Matthew Heyner (ur. 1972), dziś także istotne nazwisko na scenie freejazzowej NY. Być może młodziak tchnął w znacznie starszych kolegów nieco ognia, być może zwrócił uwagę, że ich wspaniałą muzykę, które ginęła w hałasie metra czy topiła się w smogu ulicy, warto rejestrować i wydawać na płytach. Trasy koncertowe, czy wizyty w studiu nagraniowym, był tak okazjonalne i rza....... więcej