No tak, przed 20 laty ukazała się pierwsza płyta z nazwą Glitterhouse, oczywiście wtedy jeszcze tylko na winylu. Nazywała się "Declaration Of Fuzz" i była niejako zapowiedzią tego, co później rozwinęły kapele z Sub Popu, wydawane wtedy zresztą w Europie także przez Glitterhouse.
Ale najpierw był fanzine "Glitterhouse", dzięki któremu tworzący go ludzie (potem założyciele wytwórni), poznali setki nowych młodych kapel z całego świata, a w tamtych czasach nie znano jeszcze wynalazku internetu (naprawdę, zapytajcie rodziców!), większośc komunikacji odbywała się listownie... Wszystkie te garażowe zespoły szukały kontaktów z firmami płytowymi, które byłyby zainteresowane wydaniem im płyty... W koncu fanzin Glitterhouse postanowił zebrać te najciekawsze i zaprezentować światu, wtedy w malutkim nakładzie. Był to pierwszy krok na drodze zbudowania jednego z najciekawszych i najprężniejszych labeli europejskich.
Standardy jakości dzwięku zespołów undergroundowych były wtedy inne (zresztą w Polsce w tamtych czasach jeszcze gorsze....), ale najważniejsza była ta autentyczna energia, garażowa zaciętość i determinacja.
Warto poznać korzenie, brzmiące dziś być może często dość archaicznie i nienowocześnie, przedstawiające jednak autentyczny wycinek historii garażowego rocka neo-sixties...
MIRACLE WORKERS, BOYS FROM NOWHERE, BROKEN JUG czy STOMACH MOUTHS to nazwy, które wśród znawców tamtej epoki uchodzą za szczególne.
Teraz, kiedy garażowy rock został tak mocno skomercjalizowany i więcej ma wspólnego ze sprzedażą majtek czy perfum niż z muzyką, ta kompilacja jest szczególnie warta zainteresowania, nie tylko tych, którzy te czasy pamiętają, ale także tych, którzy wtedy uczyli się chodzić...
Po raz pierwszy na CD i z oryginalną okładką, Panie i Panowie: "Declaration Of Fuzz"!!!