Pom Pom Squad - brooklyński zespół prowadzony przez Mię Berrin, zapowiedział album “Death Of a Cheerleader”, który ukaże się 25 czerwca.
Kolaż głęboko osobistych odczuć do własnej tożsamości, hałaśliwych bluzgów przeciwko społeczeństwu i migawek z niechlujnych, skomplikowanych i kruchych spraw miłosnych - "Death Of a Cheerleader" będzie ich pierwszą płytą po niedawnym podpisaniu kontraktu z City Slang Records.
Płyta wyprodukowana przez Sarę Tudzin z Illuminati Hotties i współprodukowana przez samą Berrin, jest niczym egzorcyzm przed lustrem w łazience - konfrontacja z mrokiem, który trzymamy w sobie, a następnie wyrwanie go, przyglądając się każdej sekundzie. Pierwszy singiel “Lux" został jednogłośnie chwalony przez prasę - w tym Stereogum, który nazwał go "ostrym brzmieniem, w którym Berrin z radością bierze kogoś na celownik" i The Fader, który powiedział, że "przyjdźcie dla świetnej punkowej przeróbki "The Virgin Suicides", a zostaniecie dla pobudzającego traktatu Pom Pom Squad o kobiecym przebudzeniu w świecie, który woli mieć zamknięte oczy".
'Death Of a Cheerleader' to w równej mierze ponury, garażowy, rockowy autentyzm i wirujące, filmowe rozkminy, które poruszają przerażające, a zarazem wyzwalające tematy niezależnej samoakceptacji, rozbijania białej, męskiej dominacji, bycia w porządku z tym, że nie jest się w porządku i pełnego objęcia własnej skóry po raz pierwszy w życiu - w pewnym sensie, uczenia się bycia swoim własnym, wyjątkowym rodzajem cheerleaderki. Z Berrin u steru kreatywności, "Death Of a Cheerleader" jest płytą dla tych, którzy walczą o odnalezienie siebie, a potem krzyczą z dachów, kiedy w końcu im się to uda.
Mia Berrin spędziła dzieciństwo próbując odnaleźć swoje miejsce w świecie, patrząc na ikony popkultury w telewizji w nadziei na znalezienie wizerunku, z którym byłaby związana. Związała się z filmami Johna Wat....... więcej