muzycy:
James Brandon Lewis: tenor sax
Gianluca Petrella: trombone
Giovanni Guidi: piano and Fender Rhodes
Brandon Lopez: double bass
Chad Taylor: drums
Francisco Mela: drums and percussion
Giovanni Guidi, jeden z najważniejszych europejskich muzyków jazzowych składa hołd legendarnemu argentyńskiemu saksofoniście - Gato Barbieremu!
"Ojos e Gato" co można tłumaczyć jako "Kocie Oczy" to jego najnowsze dzieło. Włosko-amerykański sextet to kwiat kreatywnych jazzmanów średniego pokolenia z obu stron Atlantyku.
Guidi to pianista kompletny, zarówno jako sideman w zespołach Enrico Ravy i lider swoich zespołów realizuje autonomiczne spojrzenia na muzykę. Puzonista Gianluca Petrella, lubujący się w "brudzeniu dźwięku" swojego instrumentu, z którym Guidi występuje w zespołach Enrico Ravy i trzeci z Włochów - perkusjonista Simone Padovani, partner Paolo Fresu, Stevena Bernsteina. Stefano Bollaniego, Samba Tourè i zespołu Tartit.
Amerykańskie ogniwo tworzą saksofonista James Brandon Lewis - jeden z najlepszych saksofonistów tenorowych naszych czasów, nowojorski basista Brandon Lopez, współpracownik Johna Zorna, Chrisa Pottera, Toma Rainey'a, Susan Alcorn czy Mette Rasmussen, i chicagowski drummer Chad Taylor, którego można usłyszeć w zespołach Freda Andersona, Matany Roberts, Marca Ribota, Jemeela Moondoca i Henry'ego Threadgilla. Od lat jest rytmicznym filarem różnych zespołów Chicago Underground Roba Mazurka.
Ta sześcio-osobowa supergrupa, napędzana pomysłami Guidiego prezentuje pełen rozmachu, premierowy program. Guidi do studio przyniósł 11 oryginalnych kompozycji, dla których punktem wyjścia był album Gato Barbierego "The Third World", nagrany w 1969 roku i wydany rok później, jeden z najbardziej kultowych i najpiękniejszych albumów argentyńskiego saksofonisty, którego wielu pamięta z muzyki do zrewoltowanego filmu "Ostatniego tanga w Paryżu" Bernardo Bertolucciego. Jednak jest w błędzie ten, kto myśli, że mamy do czynienia z kolejnym nagraniem w typie "tribute album", na którym garść standardów wykonywana jest przez rozpoznawalnych muzyków. Takich płyt powstaje bez liku i zapominamy o nich następnego dnia po pr....... więcej