Don Cherry z Naná Vasconcelosem i Collinem Walcottem tworzyli jeden z najważniejszych, jeśli nie najważniejszy z jazzowych zespołów zasilanych etniczną energią. Mowa oczywiście o zespole CoDoNa. Pozostawili po sobie tylko i aż trzy płyty, w których zaklęta jest iście magiczna energia. Ale ta historia miała się dopiero zadziać, bo w 1977 roku. Teraz mamy 1976 rok, Don Cherry z Naná Vasconcelosem, Gianem Piero Pramaggiore i żoną Dona - Moki Cherry grającą na tamburze praktykują Organic Music Society.
"Om Shanti Om" to ekstatyczna, organiczna, wolna jak ptak muzyka Dona Cherry'ego, grającego na kieszonkowej trąbce, ngoni, korze i flecie, z brazylijskim perkusjonistą Nana Vasconcelosem (mistrzem berimbau), włoskim gitarzystą Gianem Piero Pramaggiorem i Moki Cherry na tamburze. To swoista hipisowska, kosmopolityczna, wielokulturowa i pacyfistyczna ceremonia, muzyka miłości i wolności. A że liderem tego kwartetu jest ulubiony trębacz Ornette'a Colemana, muzyka jest na najwyższym poziomie.
Free jazz Cherry'ego wyewoluował w medytacyjną, dronową strukturę, która rozwijana jest w kolektywny sposób. Muzycy w baśniowy sposób splatają grube ściegi muzycznych aktów tworząc wielobarwne dywany dźwiękowe. Blisko 50 minut organicznej muzyki, którą można traktować jak cudowny lek na cywilizacyjne nieczystości współczesnego świata.
autor: Mateusz Krępski