Kolejne sensacyjne znalezisko z archiwum Polskiego Radia - nigdy nie publikowane, studyjne nagranie kwartetu Jana Ptaszyna Wróblewskiego z Mieczysławem Koszem.
Rok 1968 - po spektakularnym debiucie na festiwalu Jazz Jamboree ’67 - był dla Mieczysława Kosza szczęśliwy, wypełniony sukcesami i obietnicami wspaniałej przyszłości. Niewidomy pianista koncertował i nagrywał jako lider własnego tria i rozchwytywany solista, dużo podróżował po Polsce i Europie, sporo nagrywał na potrzeby Polskiego Radia. Los zetknął go wtedy z Janem Ptaszynem Wróblewskim, starszym o zaledwie sześć lat, ale już cieszącym się ugruntowaną sławą jednego z ojców-założycieli polskiego jazzu, z ważnym artystycznym epizodem w USA. Propozycji, żeby grać w kwartecie sławniejszego kolegi po prostu nie mógł odrzucić.
Mówi Jacek Wróblewski, syn Ptaszyna: „Grali razem przez niemal rok, ale to nie była łatwa współpraca. Z jednej strony utrudniała ją ułomność Kosza, a z drugiej ogromne ambicje ich obu Ptaszyna. Czuli po prosu, że nie rozwijają się jako instrumentaliści. Nagrali jednak trochę muzyki i… sami zdyskwalifikowali jako niesatysfakcjonującą. Paradoksalnie, to że TAKĄ muzykę uznali za zbyt słabą, jest najlepszym wytłumaczeniem tego, dlaczego stali się tymi, kim się stali”.
W nagraniach dokonanych w studiach Polskiego Radia w maju i czerwcu 1968 r. oprócz Ptaszyna i Kosza wzięli udział stali współpracownicy saksofonisty: kontrabasista basista Jacek Benarek i perkusista Janusz Trzciński perkusja. Powstała muzyka, która jest kwintesencją swojego czasu: pogodna, mocno swingująca, mocno osadzona w amerykańskich wzorcach. Oprócz autorskich kompozycji Ptaszyna usłyszymy także m.in. utwory Johna Coltrane’a i Milta Jackosna oraz ulubioną melodię Kosza: „Jesienne liście” Josepha Kosmy.
Autorem współczesnego masteringu - przygotowanego na bazie cyfrowych kopii taśm magnetofonowych przechowywanych w archiwum Po....... więcej