W lutym 2007 roku minęło 10 lat od ukazania się tej słynnej płyty Pidżamy. Przez wielu uznawanej za pierwszą „poważną” płytę w dyskografii PP. Najtrafniej ujął zawirowania z kolejnością pidżamowych krążków PDW, pisząc ...”Pidżama to zespół, którego trzecia płyta ukazała się jako pierwsza a pierwsza jako trzecia...”.
„Złodzieje” byli nagrywani w 1996 roku. Dziwny to był czas... Zespół reaktywowany rok wcześniej funkcjonował wówczas na tzw. „scenie niezależnej” i w pierwszym roku koncertował całkiem sporo - jak na warunki kapel scenowych, zagraliśmy bodaj z 15 koncertów ( z tego 5 w Poznaniu), wydana na kasecie na 4 kawałkowa epka „Zamiast burzy” spotkała się z zadziwiająco dobrym przyjęciem krytyki i publiczności.
Rok później już tak niebiańsko nie było. Zespół zaproszono raptem na 6 koncertów. Ciężko przy takiej liczbie sztuk było utrzymać zespół. Każdy oczywiście chodził do „normalnej pracy”. A i tak brakowało kasy na jakiekolwiek zakupy sprzętowe, na koncerty jeździliśmy prywatnym autem Grabaża, pakując ze sobą tylko gitki, stopę i werbel. Zaczęło to śmierdzieć jakimś upiornym hobby.
Reaktywując zespół, byłem wstępnie „po słowie” z Pietią, właścicielem ówczesnego „niezależnego giganta” QQRYQ, który wyraził chęć sfinansowania i wydania nam płyty. W miarę zbliżania się terminu nagrywania, deklaracje kolegi Wierzbickiego deformowały się w gęstniejącej mgle niedomówień i telefonów głuchnących nagle... Inni giganci sceny – NNNW – zaproponowali nam 10 % w płytach, które to sami mieliśmy opylać po sklepach i po Czad giełdach. Jeszcze dzisiaj kiedy to piszę i sobie przypominam, na skondensowane rzygi mnie się zbiera.
Wówczas pojawiła się Migrena Records czyli Max z Post Regimentu i jakiś jego koleżka. Label miał być dystrybuowany przez jakiegoś maj....... więcej