Płyta rzeczywiście brzmi tak, jakby to Residents zabrali się za rapowanie ;-)
Wojciech Szymczak (rozrywka.arena.pl):
"(...) GONZALES postanowił, bowiem postawić na niemalże klasyczny hip-hop bez żadnych zbędnych ozdobników.
(...) "The Entertainist", nie ma właściwie nic wspólnego z post rockiem czy którymkolwiek gatunkiem muzycznym reprezentowanym na debiutanckiej płycie. Tutaj mamy do czynienia z czystym hip-hopem. Chilly GONZALES nie zatrudnił dodatkowych wokalistów. W każdym utworze sam rapuje i trzeba przyznać, że rzeczywiście jest w tym niezły, chociaż i tak do końca nie wiadomo czy robi to na serio, czy wręcz przeciwnie.
(...) W warstwie muzycznej mamy ascetyczny futuryzm. Zatrudnienie jako producenta w kilku utworach Patricka CATTANIEGO nie wróży dobrze skołatanym uszom. Nie jest jednak zbyt hałaśliwie, za to mrocznie i ponuro.
(...) Jeśli ktoś zakupi ten krążek i będzie się spodziewał "Uber Alles 2" to przeżyje szok. Ci jednak, którzy lubią inteligentnie zrobiony hip-hop mogą znaleźć tutaj (kiedy już dojdą do siebie rzecz jasna) sporo smakowitych kąsków".