Płynne pejzaże, ambientalne drony, niemożliwe solówki i warstwy melodii brzmiące jak kwartet gitarowy, nieuchwytne rytmy i wyniszczający hałas nie do wytrzymania - wszystkie utwory powstały z kilku sampli gitary elektrycznej, rozbitych na tysiące mikroakustycznych atomów, którym w czasie rzeczywistym nadawał kształt jeden człowiek, bez nakładek, cięć i sztuczek ze studia. Gitar Granulizer to odważna próba znalezienia elementów wspólnych dla muzyki Anthony Braxtona, Dereka Baileya, Freda Fritha, Masami Akity, Charlesa Ivesa i Curtisa Roadsa. Wymaga (i nagradza) skupione słuchanie; każdy utwór wywołuje osobiste obrazy i silne odczucia, od zachwytu do niechęci - nie pozostawia słuchacza obojętnym.
Recenzja:
To nagranie, które z pewnością warto poznać, aby spróbować znaleźć miejsce, do jakiego doszła „nowa elektronika”. Nie ma tu sielskich melodii, ale raczej modulowany i przetworzony czysty dźwięk. Często pełen agresji i niespodzianek. Płyta zawiera aż pięćdziesiąt kompozycji-impresji. Każda trwa jedynie minutę. Autor zaleca słuchanie przypadkowe. Wszystkie są wynikiem przetworzenia dźwięków pochodzących z elektrycznej gitary. Jest to specyficzne nagranie, łączące w sobie duży ładunek pomysłowości z bezgranicznym chłodem. Odkrywa przed słuchaczem olbrzymie możliwości gitary. Okazuje się, że jest to instrument, z którego dzisiaj można wydobyć prawie wszystko. Muzyka jest zaledwie szkicowa i daje do zrozumienia, że w przyszłości na jej bazie mogą powstać znacznie większe formy. Gitara z komputerem może stanowić mocną bazę, pozwalającą na przetarcie własnej ścieżki, wśród krętych dróg, jakimi chadza współczesna "elektronika". Warto dodać, że nagranie jest wynikiem działania niezależnej oficyny, prowadzonej przez autora. (Akord) Ultramaryna