To piąta płyta trójmiejskiego zespołu, który w przyszłym roku będzie świętował dekadę swojego istnienia. Skład wzbogacony o saksofonistę Tomka Dudę i pianistę Marcina Maseckiego, rozszerzył obszar muzycznego poszukiwania i postawił jeszcze większy nacisk na energię i spontaniczność.
Album został zarejestrowany 23 - 25 pazdziernika podczas występów grupy w Krakowskiej Alchemi. Poza rozszezeniem składu należy wspomnieć, że istotnym elementem tego projektu jest Hammond B3 ktory przypadkowo "spotkany" w podkrakowskiej wsi stał się pretekstem do zrealizowania tego nagrania.
Dwie takie płyty, że ja przepraszam...Wiem, nieczęsto decyduję się tak pilnie zrecenzować polskich wykonawców, ale ci tutaj to wciąż szczególne grono... (14.02.2008) Przekrój, cała recenzja tutaj
Paweł Baranowski (Diapazon.pl):
Przyznam, że popisami Pink Freud nieco zmęczony już byłem. Nie znaczy to, że ich muzyka nie była ok. To raczej ja już się coraz starszy robiłem i próbowałem w ich muzyce wysłuchać tego, czego być nie mogło, nie powinno i być nie może. Czyżby?
Dość mocno zlekceważyłem sobie wiosenny koncert w składzie wzmocnionym przez Maseckiego. I to był, chyba, mój błąd. Teraz za to mam płytę. I dobrze. Dobrze, że się ukazuje, bo muzyka to zacna.
Groove'owa perkusja i bas oraz organy muszą budzić skojarzenia z bardziej popularnymi, ba, z najbardziej popularnymi takimi składami. Obecnie to Medeski, Martin & Wood. Groove i zabawa. Pink Freud to też groove i zabawa. Tak. Czyżby?
"Alchemia" bardziej mi przypomina przetransponowanie nieśmiertelnego "Unity" na czasy obecne niż MMW. I dobrze. Dobrze się stało, że muzyka Pink Freud nabrała ciężaru. Obecnie, z udziałem Maseckiego jest niebywale dojrzalsza, choć trudno by mi było powiedzieć, że to wpływ tylko tego muzyka. Po prostu, kiedy si....... więcej
Bardzo Dobra płyta chyba najlepsza w dorobku zespołu. Jest jeszcze lepsza od płyty studyjnej. Polecam wszystkim sympatykom tego zespołu i nie tylko. Wydając pieniądze na tę płytę na pewno się nie zawiedziesz.