FLUID #58; 2005-12
'...Patrząc na dokonania niektórych zespołów z nowojorskiego undrgruondu, można by pomyśleć, że Wielkie Jabłko, to jakaś nawiedzona wioska pośród dzikiego, zaczarowanego gaju, a nie hiper-nowoczesna, światowa metropolia. Twórczość rezydujących głównie w Nowym Jorku Wooden Wand and the Vanishing Voice lokuje się gdzieś w okolicach rosnącego w siłę ruchu określanego mianem „New Weird America”, czyli – najogólniej rzecz ujmując – formacja uskutecznia rozklekotane jamy, w których rock, blues czy country spotyka się z etno-psychodelią. Kolektywne, luźne, neo-prymitywistyczne improwizacje, niekiedy rozmywające się w halucynogennych pogłosach; jakieś stuki, szelesty i quasi-etniczne brzmienia, nieco zawodzące wokale. Raczej taniec niespokojnych leśnych upiorów, niż beztroskie skrzacie harce. Co prawda przebłyski jaśniejszej ekspresji i bardziej konwencjonalnej, piosenkowej formuły też się tu trafiają. Niemniej jednak poszukiwacze ładu i dyscypliny w muzyce oraz audiofile powinni tę płytę omijać szerokim łukiem, natomiast fani No-Neck Blues Band, Sunburned Hand of the Man jak i wszyscy łaknący ucieczki do źródeł sfrikowani marzyciele pewnie zjadą tu co nieco dla siebie...' [Łukasz Iwasiński]
GAZ-ETA; 2006-08
Acid folkowe combo czerpiące z najżywszych źródeł teksańskiej psychodelii. Gęsta gitarowa narracja oddycha tu nieustannie pogłosami, zaś oszczędna i surowa, transowa motoryka wiedzie utwory ku hałaśliwym kulminacjom, rozgrywającym się pośród sprzężeń, ech i monotonnej pracy bębnów. Kolejne kompozycje nie tracą przy tym swego piosenkowego, z ducha folku poczętego, znamienia, zmieniając się jednak niemal natychmiast w płynące leniwie strumienie dźwięków, w których rock'n'roll miesza się z rdzennym i napływowym folklorem Ameryki, zanurzonym w nieco onirycznej, orientalnej aurze. Dominują tu na poły improwizowane jamy, rozedrgane i pulsujące, zniewalające przy tym słuchacza plem....... więcej |