Matt Johnson - theremin, gitary
Nate Hall - gitary, wokale
Tim Greene - perkusja
John Presnell - gitara basowa
Chad Davis - gitary, instrumenty klawiszowe
Ben Teeter - instrumenty klawiszowe, efekty
Jeśli kiedykolwiek przeszła wam przez myśl koncepcja NEUROSIS grających covery Neila Younga albo kolaboracja między Nickiem Cave'm a Aaronem Turnerem, za sprawą najnowszego arcydzieła US CHRISTMAS wydanego niedawno w Neurot Recordings, odpowiedź jest na wyciągnięcie ręki - zaręczamy wam, że brzmi o wiele mniej absurdalnie niż może się to wydawać.
Członkowie pięcioosobowego składu, który przypadkowo rzucił się w uszy Scotta Kelly'ego, któremu przysłali swoją demówkę do jego audycji radiowej w Combat Music Radio, wywodzą się z małego miasteczka w górskich krajobrazach Północnej Karoliny i jak sami mówią "ani przez myśl nie przeszło nam, aby odejść od naszych korzeni chociaż na sekundę" - trudno znaleźć lepsze motto dla ich muzyki. Chociaż za główne źródło inspiracji obrali szeroko pojęty sludge metal spod znaku KYLESY i NEUROSIS w ich muzyce słychać moc wczesnego HAWKWIND i klasyków współczesnego Stoner Rocka, a jeśli taki mix nie jest dla was wystarczający to na powierzchnię ich kompozycji cały czas wydzierają się wczesny blues oraz country.
Zgodnie ze swoimi przyzwyczajeniami, krytycy muzyczni szybko zaczęli szufladkować kompozycje z "Eat the Low Dogs" - w recenzjach płyty zaczęły pojawiać się tak odmienne gatunki jak "altern-country", "stoner rock" czy nawet "cosmic warrior rock" - całość szybko ucięta została jednak za sprawą Raya Dorseya z Chaos Realm, który zmyślnie stwierdził, że "żaden gatunek nie jest w stanie przytrzymać w swoich szponach takiej bestii, jaką jest US CHRISTMAS - to jest muzyka obrazująca malowniczą, ludzką samotność w bagnistych moczarach pośrodku ciemnego lasu". Słuchając tej psychodelicznej mieszanki czarnego bluesa, alternatywnego country spod znaku solowych płyt Von Tilla i Kelly'ego i brudnego sludge'u podanej w wyjątkowo głośnym, chaotycznym i niezwiązanym żadnymi z obowiązujących norm stylu trudno nie przyznać racji wspomnianemu recenzentowi.