Pierwsze skojarzenie – muzyka melancholijna. Z jednej strony gitarowe piosenki z klasycznym układem zwrotka-refren, z drugiej dziwny trans i monotonność, która wciąga jak szara jesienna pogoda. Zespół na pierwszy rzut oka pozostaje w cieniu wokalistki Asi Kuźmy, której miękki, ale odległy, nieco autystyczny wokal nadaje ton tej płycie. Kojarzyć się może z niektórymi dokonaniami PJ Harvey (Stories from the city…).
Po kilku przesłuchaniach okazuje się, że sekcja rytmiczna pracuje w Folderze jak dobry silnik. Jej gra przypomina nieco Interpol czy Joy Division, oszczędna, zimnofalowo, chropowato. Trochę jakby się jechało pociągiem relacji Gdynia - Hel w połowie listopada. To co się może podobać to brak patosu, który tak drażni w Muse czy Coldplay.
Folder tylko na pozór gra muzykę dość ciepłą i przyjazną. Są ładne melodie, są ciepłe harmonie. Kolejne numery wydają się jednak niebezpiecznie podobne do siebie. To efekt oddalenia, zarówno muzycznego (dużo pogłosów), jak i emocjonalnego. Jak powtarzające się obrazy za oknem pociągu. Jednych będzie nudzić, innych wessie niczym trzęsawisko.
muzyka i słowa: zespół folder: joanna kuzma-głos..mariusz kuzownik-gitara..jedrek chrapek-bass..marcin miskiewicz-perkusja.
gość:karol schwarz-gitara.
nagrywane i miksowane w Krępkowicach oraz w DJK Gdańsk przez karola schwarz.
(...) Folder gra to, do czego przygotował nas na Inside: muzykę ponurą, dostojną, momentami przeraźliwie smutną. Na czoło wybija się niesamowity głos Asi, przepełniony dojmującym smutkiem, a jednocześnie tak obojętny i czysty. Album rozpoczyna Chemo – utwór, który najmocniej zapada w pamięć, może dlatego, że jest to pierwszy kontakt z potężnym przestrzennym brzmieniem serwowanym przez Karola Schwarza. Głęboki sfuzzowany ba....... więcej