Niezależnie od okresu swojej działalności i faktu, czy nazywani byli wówczas "ojcami grunge'u" czy też jak kilka lat później "prekursorami sludge metalu" THE MELVINS nigdy nie potrzebowali zbyt dużo do szczęścia. Gitara, bas, kilka przesterów i perkusja starczały im zawsze aż za nadto do tworzenia ciężkich i miażdżących melodii, powalających na kolana za każdym razem. Ich nowe wydawnictwo, będące zbiorem remiksów ich utworów przez innych artystów odbiega dość mocno od wizji grupy jaką znamy do tej pory - zaskakuje i zadziwia swoją różnorodnością i złożonością. Idea była prosta - zaproszeni do projektu artyści mieli za zadanie wybrać jeden z albumów grupy, następnie jeden z utworów, przekształcić go na "swoją modłę" i zmienić tytuł. Efekt zaskoczył samych muzyków, którzy do tej pory w paru miejscach nie mogą domyślić się, jaki utwór został wzięty na warsztat. Taką samą tajemnicą dla każdego z fanów grupy jak i koneserów dziwnych brzmień będzie to, jak zareagują na tą płytę. Jedno jest pewne - artyści tacy jak chociażby MERZBOW, LEE RANALDO (Sonic Youth), EYE (Boredoms, Naked City), Kawabata Makoto (Acid Mothers Temple) czy MATMOS zadbali o to, żeby nikt nie przeszedł obok tej płyty obojętnie.