Debiutancka płyta najmodniejszego obecnie zespołu indie!
Od dawna wielu fanów i krytyków muzycznych zadaje sobie pytanie: jaka jest recepta na stworzenie rock'n'rollowej gwiazdy? Czy w naszych post-modernistycznych czasach, gdzie wszystko już było, da się jeszcze wykreować prawdziwe ikony tej muzyki? Biorąc pod uwagę wszystkich obiecujących debiutantów, którzy pojawili się w ciągu ostatnich kilku lat, z ręką na sercu można przyznać, że tylko jedna grupa wyrasta ponad wszystkie inne: The Drums. Składająca się z czterech muzyków formacja z Nowego Jorku pojawiła się w połowie ubiegłego roku zupełnie znikąd. Brzmieli i wyglądali tak wyjątkowo, że aż trudno w to uwierzyć. The Drums mają w sobie "to coś", co tworzy naprawdę wpływowy zespół, a za co inne niezależne grupy dałyby się pokroić. Okazuje się, że by to posiąść wcale nie trzeba odkrywać Ameryki. Wystarczy zebrać czwórkę przyjaciół, mieć jasno sprecyzowaną wizję tego jak się chce brzmieć, i wielką wiarę w każdą nutę, którą się gra. Trzeba również posiadać w swoim repertuarze kilka ponadczasowych, melodyjnych hymnów. Na epce „Summertime”, zawierającej zarówno anty-hymn „Let's Go Surfing”, jak i chwytliwy „I Felt Stupid” The Drums łączą błyskotliwe, pełne desperacji melodie z lodowatym, okraszonym pogłosem brzmieniem. W magiczny sposób udaje im się połączyć muzykę lat sześćdziesiątych z nową falą z początku lat osiemdziesiątych oraz synth-punkiem końca tej dekady. Taka mieszanka wywołała wielkie poruszenie w mediach.
Ich historia rozpoczyna się na letnim obozie, na którym lider grupy Jonny Pierce poznał swojego przyjaciela, a potem wieloletniego współpracownika – Jacoba Grahama. Muzyczna pasja, mająca posmak rebelii, przyjaźń na dobre i na złe oraz poruszający serce angielski alternatywny rock silnie oddziaływały na młodzieńców. „Jeśli ktoś czegokolwiek tobie zabrania, powoduje to, że jeszcze bardziej się napinasz by to osiągnąć” - mówi Johnn....... więcej