Oto kolejna oryginalna, zaliczana do najważniejszych płyta Amalii Rodrigues. Najsłynniejsza śpiewaczka fado, właściwie twórczyni gatunku, rozsławiła na świecie nie tylko muzykę wąskich uliczek Lizbony, ale całą Portugalię i jej kulturę.
W swej Ojczyźnie była otaczana czcią, a po jej śmierci w 1999 roku ogłoszono trzydniową żałobę narodową.
Recenzja z książki AMALIA RODRIGUES - Najsłynniejsza Śpiewaczka Fado, autor Vitor Pavao dos Santos
Choć można tę płytę uważać za jedną z najlepszych, przede wszystkim za głos i interpretację, choć jest to bardzo dobra płyta, to jednak nie jest oryginalna, a tego właśnie spodziewano się i tego ciągle oczekiwano po sukcesie Busto. Muzyka Alaina Oulmana, coraz to bardziej wyszukana i intrygująca, towarzyszy siedmiu wierszom. Znalazła się tu poetycka koncepcja powstania fado w Fado Portugues autorstwa Jose Regio, który definiuje fado w sposób tak bardzo bliski Amalii, Camoesowe Erros Meus, oba wiersze przepiękne, tak jak piękna jest sekwencja Nome de Rua Mourao-Ferreiry i Na Eslii, płyta wyrażająca Quina de Ver O Mar Macedo, które jak gdyby się wzajemnie dopełniały, oraz niespokojnej Cantiga de Amigo. Verde, Verde to dobry Homem de Mello, a jeszcze lepszy jest utwór Mourao-Ferreiry Sombra, który jakoś się w tym zbiorze odrobinę zagubił. Pozostałe dwie piosenki hiszpańskie, trochę nijakie, Fado Corrido, jakby przypadkowe, przypominające mało interesujacy film, i nieoczekiwany Valerio, czyli Ai Mouraria, wyniesione przez przemieniający wszystko głos na wyżyny transcendencji.Wielkim momentem tej płyty jest Gaivota, a więc Alexandre O'Neill i Alain Oulman w perfekcyjnej jedności słów, muzyki i interpretacji, stwarzający nową, rzeczywiście najwyższej klasy jakość, w tym locie najpierw rysującym po ziemi, następnie zakreślającym koła, a w końcu błyskawicznie wzbijającym się na wyżyny. Płyta obfitująca w wielkie muzyczne wydarzenia, ale niezbyt spójna. |