Reedycja płyty wydanej w 2011 roku - w nowym, ecopackowym opakowaniu.
Dla miłośników szufladkowania zapomniana dziś formacja - Düsseldorf. Byli to tworzący ponad dwie dekady temu elektroromantycy industrialu, dodatkowo sympatyzujący z new wave. Chmurna, natchniona poetyka tekstów, pełnych apoteozy przemysłu i hałasu, sprawia, że niemało na płycie prawdziwego liryzmu. Na uwagę zasługuje zwłaszcza 10-minutowy „wykład” w Uleczmy maszyny, nawiązujący do manifestów futurystycznych z początku zeszłego wieku. Wodospady, a także inne utwory budzą skojarzenia z twórczością duetu Soft Cell oraz klimatami grupy Suicide.
W niemal tanecznych kompozycjach króluje syntetyczne brzmienie na miarę przełomu lat 80/90. W emfatycznie recytowanym utworze Królewska Huta („dymy, kopalnie, huty i stal, człowiek-maszyna!”) odzywa się jakże oldschoolowy odgłos prawdziwego vintage sprzętu, a mianowicie Answer Machine Final Message (rozpoznawalny dla pokolenia dzisiejszych minimum 40-latków). Soft industrial miał więc także w Polsce swych przedstawicieli. Nigdy nie jest za późno na frapujące odkrycia.
Zespół powstał w 1989 roku w Katowicach. Pierwsze próby odbywały się – tradycyjnie – w piwnicy jednego z bloków mieszkalnych, gdzie dwójka założycieli (wokalista Adam Białoń i klawiszowiec Adam Radecki – obaj ex–Nowy Horyzont) urządziła skromne studio i zajęła się dźwiękowymi eksperymentami w stylu wczesnego Kraftwerk, Cabaret Voltaire czy Front 242. Jedynymi instrumentami były wtedy: syntezator Mooga, automat perkusyjny, taśma magnetofonowa, mikrofony i przetworniki elektroakustyczne w stylu phaser czy flanger.
Początkowo chodziło o „zrobienie” nietuzinkowego materiału do nadchodzącego FMR Jarocin’89 (tam nastąpił debiut sceniczny) potem jednak pojawiły się pomysły realizacji happeningów o charakterze typowo industrialnym, realizowanych w obiektach przemysłowych,....... więcej