Ken Vandermark: bass clarinet, tenor sax, Bb clarinet
"Druga, solowa płyta Kena Vandermarka, to tym razem nagranie koncertowe - zarejestrowane w końcu listopada 2010 roku w krakowskiej Alchemii. O ile pierwsza, zarejestrowana w studio (a częściowo i w domu Vandermarka) płyta "Furniture Music" robiła wrażenie trochę kolażu, a trochę szkicu, to materiał zebrany na "Mark in the Water" jest bardzo jednorodny. Cóż być może zadecydowała jedność miejsca i czasu, ale nie bez znaczenia jest i to, że obcujemy tutaj wyłącznie z improwizacji (chociaż w toku koncertu sięgał on po tematy Aylera i McPhee). Na pierwszym albumie bowiem obok kompozycji ("Would A Pround Man Rather Break than Bend" czy "(brüllt)") znalazły się także improwizacje dedykowane wielkim instrumentalistom ("Resistance" oraz "Horizontal Weight"); to tutaj mamy doczynienia tylko z magią chwili i inwencją muzyka. I chociaż Vandermark nie odchodzi od muzycznych, nie stara się jednak imitować brzmienia swoich mistrzów - a tak było na poprzednim albumie gdzie momentami brzmiał jak Evan Parker, a czasami jak Peter Brotzmann. Tutaj jest tylko sobą, nawet gdy tym wielkim mistrzom dedykuje swoje improwizacje. Vandermark starannie unika tutaj tematów i melodyki, ale muzyka ta nie ma także charakteru eksperymentalnego. Jest raczej swobodnym potokiem dźwięku wydobywanego z instrumentarium (klarnetu oraz tenorowego saksofonu) w bardzo klasyczny sposób (sonorystyki za wiele tu niema). I chociaż trudno momentami zachować skupienie i śledzić tok narracji chicagowskiego instrumentalisty polecam tę płytę bardzo. Ukazuje ona bowiem punkt, w którym muzyk obecnie się znajduje - chętniej sięgając po improwizacje niż komponowane tematy (prawdę mówiąc, od czasu Vandermark 5 nie pojawiło się nic nowego w jego kompozycjach). A że potrafi operować muzyczną formą i pamiętać o strukturze swojej muzyki, powracać można do tej płyty wielokroć i odkrywać kolejne jej dna."
autor: Marek Zając