Gdy w nowy 2012 rok pacjenci wchodzą nie szczędząc brzydkich słów pracownikom służby zdrowia, a kolejne apteki przyłączają się do akcji protestacyjnej, jednak Apteka, nie strajkuje i jak zwykle idzie pod prąd.
Jeżeli liczyliście na to, że po "25 latach na linii frontu" zespół złoży broń i uda się na kombatancką emeryturę, to czeka was srogie rozczarowanie. Składankowa płyta i towarzysząca jej trasa koncertowa nie były pożegnaniem z bronią, lecz mobilizacją przed batalią, która właśnie się rozpoczyna. Kodym, Jaszczur i Puzon idą na wojnę totalną z każdym, kto lubi zatańczyć po lodzie i dlatego wydaje mu się, że ma talent. Rolę wunderwaffe mogącej zmienić obecny układ sił jest najnowsze dzieło trójmiejsko-wrocławskiej formacji. Album nazywa się "Od pacyfizmu do ludobójstwa" i dysponuje adekwatną do tytułu siłą rażenia. Nie oznacza on jednak skupienia się na sprawach bieżącej polityki, a w wykonaniu zespołu jest kolejną prowokacją, która dla Apteki jest rzeczą tak naturalną, jak to, że stacje radiowe pewnie znów nie będą chciały grać ich materiału. Jak tłumaczą go sami muzycy? Jak zwykle. - Ten tytuł daje nam pełne spektrum okoliczności, które z historycznego punktu widzenia są nieuchronnym kołem przyczynowo-skutkowym i wynikają z próby namysłu nad cechami ludzkiej natury.”
TAKIEJ Apteki jeszcze nie słyszeliście. Nowe kompozycje przytłaczają potężnym brzmieniem, każdy dźwięk i słowo tnie ostro jak brzytwa. Tylko duch ironicznej psychodelii (lub psychodelicznej ironii) pozostał ten sam. Zadania przy pracy nad płytą rozdzielono między fachowców w swoich dziedzinach. Produkcją zajął się Agim Dzeljilji, co zaskoczy wszystkich tych, którzy znają go jedynie z muzycznej działalności w grupie Oszibarack. Zaprosiliśmy Agima, bo go uważamy. Spodobało nam się to, że czujnie stoi z boku, nie afiszuje się, choć ma wielką świadomość muzyczną i głowę pełną rewolucyjnych pomysłów – mówią członko....... więcej