Composed, recorded and mixed by Rafał Iwański at Studio Eter, Toruń, Poland, August 2009 - October 2010
Mastered by Bartek Jaworski, Studio Sferax
Cover artwork ("Journey') by Ewa Bińczyk
The album is released in a limited run of only 250 copies. 140gr LP is packed in handmade covers.
Album autorstwa Rafała Iwańskiego (znanego m.in. z grupy HATI), zawiera osiem elektroakustycznych kompozycji i został wydany na płycie winylowej w limitowanym nakładzie 250 sztuk. Ręcznie wykonane okładki autorstwa Wojciecha Zięby z Beast Of Prey zdobią prace toruńskiej artystki Ewy Bińczyk.
Fragmenty recenzji:
"Tytułowa śmierć to w tym wypadku raczej jakiś rodzaj transformacji, album nie jest w żadnym razie przygnębiający, choć z całą pewnością ma charakter tripu, podróży, choćby i w głąb siebie. Pod tym względem wsysa coraz mocniej, im bliżej do finału.
Rafał Iwański mówi o tym, że zależało mu na ułożeniu tych instrumentalnych nagrań w jedną dźwiękową opowieść. Mnie z kolei ujęło to, że stworzył album niezwykle różnorodny – że każdy element tej opowieści, każdy rozdział, to zupełnie inny nastrój i inne barwy. Szacunek budzi tu nie tyle sama lista źródeł dźwięku, co sposób ich rozplanowania na całej płycie – nie przeszkadzają tu sobie i nigdy nie tworzą bezstylowej magmy."
Bartek Chaciński, Polfonia
"Tak wygląda współczesna twarz elektroakustyki. Kompozycje falują, mamią słuchacza, szybko przyciągają do siebie, żeby w pewnym momencie równie szybko zgasnąć. Klimat jest dość posępny, ale umiejętnie budowany oplata słuchacza powoli niczym suchy lód. Nie ma żadnych słabych chwil, cały czas "Soundtracks" trzyma w napięciu. Kandydatka do płyty roku 2012? Banał, ale tak."
Michał Porwet, HARD ART, 01/2012
"Soundtracks for the Dying Moments" to majstersztyk edytorsko-muzyczny. Pięknie wydana płyta winylowa zawierająca muzykę, którą można traktowć jak podróż medytacyjną przez stany pośrednie bardo lub doświadczenia psychodelicznego."
Dariusz Misiuna, Okultura
"Trzeci koncert zagrał Rafał Iwański aka X-NAVI:ET. Dla percepcji w tym momencie lepsza byłaby jakaś odmiana, a nie kolejny koncert wokół ambientowo-noise’owyc....... więcej