Machineries Of Joy to piąty (a wliczając płyty z muzyką filmową siódmy) album w dorobku British Sea Power.
Został skomponowany na górze Berwyn, w północnej części Walii, zaś całość została zarejestrowana w Brighton, przy pomocy realizatora Dana Swifta, zaś jego zmiksowania, w Hampshire i Castleford w West Yorkshire, podjął się Ken Thomas, który wcześniej pracował z takimi artystami jak David Bowie, Wire, Queen, PiL czy Sigur Ros. Uważamy, że ten album jest ciepły i pokrzepiający - mówi Yan, wokalista zespołu. W tekstach poruszamy różne rzeczy, mówiąc o franciszkanach, ketaminie, francuskich kulturystkach, które stały się gwiazdami porno. Świat często wydaje się szalonym, histerycznym miejscem.
Nie można od tego uciec, ale chcieliśmy nagrać płytę, która będzie jak antidotum, jak sympatyczna gra w karty w miłym towarzystwie. Dziesięć lat od ukazania się ich debiutanckiej płyty wspinają się na wyżyny twórcze. Ten album jest niczym wielostylowy tour de force, stworzony ze znakomitych kompozycji. Pięknie mechaniczne rytmy sąsiadują z dźwiękowymi Brontë-rockowymi obrazami. Smyczki i gitary przywołują temat z filmu „Blade Runner", nabierając impetu niczym z „Für Immer" grupy Neu! - napisał na temat utworu tytułowego magazyn Q. Tym albumem pokazali, że w pełni zasłużyli na miano najlepszego brytyjskiego zespołu, jak swego czasu określił ich The Sunday Times.