Podsumowanie 5 lat działalności kolektywu Anitcon, w trakcie, których z nikomu nieznanych dziwadeł stali się jedną z najgoręcej komentowanych instytucji amerykańskiego undergroundu. Od fragmentów legendarnej sesji Deep Puddle Dynamic, projektu, który założony w 1998 w Minneapolis stał się zalążkiem Anticonu, po zwiastuny albumów mających się dopiero ukazać. Całość wybrali i zmiksowali Odd Nosdam, Jel i why? – 33 numery w niespełna 80. minut, co daje wrażenie barwnego, pulsującego kalejdoskopu i stanowi najbardziej esencjonalny przewodnik po fenomenie Anticonu na przykładzie wszystkich związanych z nim artystów. Nie ma sensu rozważać czy to hip hop, czy już nie hip hop, albo – jak wymyśliła prasa – gotycki hop hop. Sensowną wskazówką wydają się wyznania cLOUDDEAD, z których wynika, iż podjęli hihopową autokreację i poetykę jako wyzwoloną metodę na twórczość amatorów. Nie bez znaczenia pozostaje fakt, iż Anticon stworzyły białe chłopaki z klasy średniej zgnuśniałej na szarej amerykańskiej prowincji. Stąd liczne odniesienia do alternatywnego rocka i specyficzna, często podszyta neurozą, introwersja, a niekiedy wręcz mięczactwo. Wszystko to, jakkolwiek nie zawsze miłe w odbiorze, wnosi ożywczą herezję na hip hopowe podwórku. Anticon demonstruje jak wypada hip hop podjęty jako styl poza jego dotychczasowymi, utartymi kontekstami . Na tym polega przełom, wyraźny szczególnie – w najlepszych, jak dla mnie momentach płyty – gdzie objawia się mieszanka groteski z tradycji a la Residents i outsiderskiej muzyki naiwnej w duchu Daniela Johnstona (artysty kultowego tak dla Kurta Cobaina, jak i dla Dose One). Słaby punkt to z kolei nutka idm'owej sielanki, którą wyznacza np. kolaboracja Alias'a i Marcusa Achera z Notwist. W sumie to podsumowanie 5 heroicznych lat wypada ożywczo i intrygująco, choć zdecydowanie bardziej przypadnie do gustu amatorom undergroundu, niż osiedlowym ziomalom.