Bartek Chaciński (polifonia.blog.polityka.pl):
"(...) jest dobrze zbalansowana: słodkie partie melodyczne zatapiają tu orzeźwiające, hałaśliwe sprzężenia jak w podrzucanym przeze mnie wczoraj na Twittera utworze “Black Lake”. Muzyka milusia, można by powiedzieć, ale nie do końca. Dobrze zbudowana. Pod ciekawą na poziomie dźwięku produkcją (autorstwa duetu, choć miks Helge Stena, prywatnie męża Susanny Wallumrød) pracuje ciągle maszyneria prostej, dość klasycznej struktury muzycznej, która mogłaby się znaleźć na płycie Kate Bush. W całości taka wieloplanowość może się kojarzyć z muzyką Bjork czy Laurie Anderson, ale są tu i momenty, gdy wyobrażam sobie popową odpowiedź na wokalne eksperymenty Mai Ratkje. (...)"