Trzecia pozycja w dorobku Maćka Szymczuka, wydana na początku 2005 roku nakładem Simple Logic Records, rozwija i wzbogaca wątki zapoczątkowane płytami "Dilmun" i "Mik-Musik For Piano, Choir And Orchestra". Większa dawka ambientu, melodii, rozwijana rytmika, gościnny udział Joanny (wokal) oraz Darka Basińskiego (saksofon) składają się na konsekwentnie rozwijaną przez Szymczuka wizję muzyki, którą na swój użytek nazywa click'n'everything. "Echoes" to, jak do tej pory, najbardziej przystępna pozycja w katalogu Maćka, mająca w zamierzeniu przywołać echa przeszłości.
RECENZJE
Szymczuk nie odkrywa wprawdzie nowych dźwiękowych przestrzeni, ale w przekonujący sposób zanurza słuchacza w głębiny eksplorowane wcześniej przez wywodzących się z Chain Reaction dźwiękonautów, którzy potem zdefiniowali brzmienie takich labeli jak Basic Channel czy ~scape. Mimo że wspólnym mianownikiem obu produkcji jest subtelna, filigranowa rytmika w postaci jednostajnego strumienia krzemowych trzasków, to każda z nich ma inną atmosferę. "Looking For Shooting Stars" podobnie jak "Multila" Delaya jest trochę jak podróż w kosmos. Przez pół godziny człowiek doświadcza uchem iście kosmicznej głębi. Chłodnej, statycznej, monumentalnej, ale pełnej szczegółu niby gwiezdnego pyłu. Zimne, droniaste plamy dryfują powoli gdzieś w nieokreślone w rytmie szmeru płynącego prądu albo miękkiego, nienachalnego beatu. Aż szkoda, że ta wycieczka trwa zaledwie 33 minuty. Równie wciągający, choć mniej oryginalny jest drugi album. Ortodoksyjni fani Jelinka zapewne zarzucą produkcji wtórność, ale nawet jeśli "Echoes" w jakiś sposób przywołuje na myśl dokonania tego twórcy, to w jak najbardziej pozytywnym sensie. Po prostu wyszywane przez Szymczuka cyfrowe koronki mają nie mniej uroku niż te z "Loop Finding Jazz Records". Ich wzory są nie mniej wymyślne. I choć z początku nieco asymetryczne, to jednak harmonijne w swej oszczędności i delikatne. Bardzo miłe.