muzycy:
WOODWINDS
Gunnar Mossblad, Director, alto & soprano saxophones, flute
Tom Christensen, alto saxophone, flute
Dave Riekenberg, tenor saxophone, flute, clarinet
Tim Ries, tenor saxophone, clarinet
Chris Karlic, baritone saxophone, clarinet
TRUMPET & FLUGELHORN
Bob Millikan
Brian Pareschi
Dave Ballou
Danny Cahn
Patrick Dorian
TROMBONES
Tim Sessions
Scott Reeves (& alto flugelhorn)
Jason Jackson
Jeff Nelson
RHYTHM
Jim Ridl, piano
Vic Juris, guitar
Tony Marino, bass
Marko Marcinko, drums
Dave Liebman w ciągu prawie pięćdziesięciu lat swojej kariery na jazzowych scenach wziął udział w blisko pięciuset nagraniach, z czego blisko 70 płyt zarejestrował jako lider rozmaitych składów. Jego najnowsza płyta "Tribute to Wayne Shorter" sygnowana jest przez Dave Liebman Big Band. I kto wie, czy nie okaże się najlepszym, nagraniem w jego karierze. Dlaczego? Bo wszystko, każdy element tego nagrania jest doskonały - od wyboru członków zespołu, jak i kompozycji Shortera, przez aranżacje, wykonanie i partie solowe, po nagranie i realizację. Trudno wyobrazić sobie by jakikolwiek element tej płytowej realizacji można by zrobić lepiej.
Liebman przyjął tu koncepcję by skupić się na twórczości Shortera z lat sześćdziesiątych - gdy pisał on klasyczne, melodyjne tematy jak "Infant Eyes", "Black Nile" czy "Nefertiti". Druga decyzja - by powierzyć przygotowanie zespołu i aranżacji szwedzkiemu band liderowi Matsowi Holmquistowi była nie mniej trafna. To muzyk, aranżer i dyrygent, który od lat prowadzi własne składy i o pracy z dużym gronem muzyków wie właściwie wszystko. Dokonał on niezwykłego przedsięwzięcia - utwory napisane na małe składy (kwartety i kwintety) )poddał gruntownej renowacji (wszystko tu brzmi niezwykle współcześnie) i zaaranżował je w taki sposób, jakby zamierzeniem kompozytora przeznaczone były dla orkiestry. Niezwykłość całego nagrania to więc w dużej mierze zasługa Holmquista.
No i samo nagranie - układ poszczególnych utworów z rozpoczynającą płytę balladą "Infant Eyes", będące swoistym, długim intro do twórczości Shortera, podkreślonym jeszcze aranżacją szwedzkiego mistrza. To jakby zacząć od trzęsienia ziemi, a potem napięcie już tylko narasta - z utworu na utwór, z solówki na solówkę. Liebman jest niezwykle ostry i przenikliwy w swojej grze, a partnerujący mu soliści nie pozostają w tyle. Tym ciekawsze jak Jim Ridl, Vic Juris czy choćby prowadzący cały zespół saksofonista Gunnar Mossblad wypadają we własnych projektach........ więcej