Gdyński zespół Pullover, który zadebiutował w roku 2008 płytą „Evergreen” wydaną dzięki zwycięstwie w konkursie Rossmana, powrócił z nowym albumem. Podobnie jak za pierwszym razem, mamy do czynienia z lekką i pogodną mieszanką stylów funk, r&b, soul, smooth jazz i pop. Zawarte na drugiej płycie Pullovera utwory są z jednej strony spokojniejsze, a z drugiej bardziej konkretne, co – zgodnie z jej tytułem – świadczyć może o tym, że muzycy dojrzewają, a wraz z nimi ich umiejętności kompozytorskie i wykonawcze.
Stojąca za mikrofonem Dominika Paradowska, niegdyś uczestniczka polskiej edycji „Idola”, doskonale czuje się w prezentowanej przez zespół stylistyce. Co ciekawe, w odróżnieniu od debiutu, na najnowszym krążku pojawiły się także piosenki po polsku, co dodatkowo wzmacnia siłę przekazu na rodzimej scenie. Mimo to występujące w przewadze teksty angielskie brzmią w wykonaniu wokalistki Pullover równie dobrze, a ośmieliłbym się stwierdzić, że nawet lepiej ze względu na większe nagromadzenie w tym języku niosących melodię samogłosek.
Odpowiedni akompaniament zapewniają klawisze Mirka Hałendy, grającego harmoniczne tła na zmianę ze smacznymi solówkami, oraz trąbka Wojciecha Brzozowskiego, której jazzujący koloryt wypełnił lukę po obecnej w poprzednim wcieleniu zespołu funkrockowej gitarze elektrycznej. Okazuje się więc, że mimo iż podbarwiona kaczką gitara pojawia się tu gościnnie w dwóch utworach i stanowi fajny, jak najbardziej uzasadniony stylistycznie dodatek, to jednak – co z pozycji gitarzysty przyznać jest ciężko – permanentna obecność tego instrumentu wcale nie jest konieczna do tego, żeby było miło. Widać za to dobitnie, jak ważnym czynnikiem jest sprawna sekcja rytmiczna, która tutaj w od lat niezmiennym składzie Darek Śleszyński (bas) i Michał Kruczalak (perkusja) robi kawał naprawdę dobrej roboty. Dzięki nim utwory bujają jak trzeba, można do nich potupać nóżką lub pogibać się pod sc....... więcej |