W kwietniu tego roku ukaże się jego pierwsza, solowa płyta “Delta tree”, wydana w Kilogram Records
Oto co na temat “Delta tree” mówi Trzaska:
Po wielu latach wewnętrzynych wahań i wątpliwości, poczułem, że nadszedł czas, aby wejść do studia i nagrać materiał na swoją pierwszą, solową płytę. Solo czyli sam na sam z saksofonem altowym, klarnetem basowym i saksofonem barytonowym. Zupełnie sam, bez wsparcia moich przyjaciół - muzyków, którzy zawsze mi do tej pory towarzyszyli na scenie. Nadszedł czas, kiedy nazbierało się we mnie dużo historii do opowiedzenia, wiele doświadczeń do przekazania. Myśle, że wyrósł ze mnie dźwięk, poważny głos, którym chciałem wypowiedzieć się na tej płycie.
Po nagraniach uznałem, że powstał materiał bardzo spójny, osobisty, wyrastający z jazzowej improwizacji i szeroko rozumianej tradycji muzyki żydowskiej. Na tej płycie nie chciałem być wirtuozem saksofonu, nie chciałem się podobać, nie pragnąłem dawać gotowych odpowiedzi.
Tytuł “Delta Tree” oznacza drzewo, które składa się z pnia i gałęzi. Jest miejscem, w którym rzeka rozłożyście spotyka się morzem. To kilkanaście krótkich, kompozycji, opowieści o stanach umysłu, radości i mroku.
Bartek Chaciński (Polifonia):
"(...) Mamy więc wypisy z Trzaski, niekiedy krótkie, ulotne, niekiedy potężne, o wadze oddzielnych kompozycji, niekiedy imponujące. Jak głęboki, przydymiony Mruchanalt z dźwiękiem o skomplikowanej fakturze, albo dłuższy Sheepskin Night Coat, w którym Trzaska kreuje solo utwór na trzech planach – zaszumionej bazie wynikającej z fizycznych cech zadęcia w instrument, na której muzyk kreśli subtelną partię wychodzącą od alikwotów, a uzupełniając całość odgłosami klap instrumentu, za chwilę – w kolejnym utworze – gładko przechodząc w lekko swingujący liryk (...)"