Zespół Thrice stworzył album ‘Palms’ (premiera 14 września) z nowatorskim i luźnym podejściem do brzmieniowych elementów, co czyni go najbardziej ekspansywnym albumem w ich dorobku.
W efekcie na albumie znajdzie się zakres od instynktownego post-harcore’u do fortepianowych ballad.
Aby wydobyć to eklektyczne brzmienie, Thrice pozyskali zaufanego producenta Erika Palmquista, który nagrał perkusję i ścieżki wokalne oraz sam wyprodukował partie gitarowe.
„Kiedy nagrywamy nasze własne rzeczy, staramy się być znacznie mniej neurotyczni pod względem perfekcyjnego uzyskiwania każdej nuty” - mówi wokalista Dustin Kensrue. „Chodzi raczej o wydobycie właściwych emocji, które łączą się na głębszym poziomie”.
Kensrue jest współzałożycielem Thrice, który w 1998 roku utworzył z gitarzystą Teppei Teranishi, basistą Eddie’em Breckenridge i perkusistą Riley’em Breckenridge’m. Pochodzący z hrabstwa Orange w Kalifornii zespół powstał, kiedy trzech jego członków nadal było w liceum. Zadebiutowali kinetyczną punkową/hardcorową hybrydą, która wypełniła wydany w 2000 roku album ‘Identity Crisis’. Przełom nastąpił wraz z trzecim pełnowymiarowym albumem z 2003 roku, ‘The Artist in the Ambulance’, z singlami ‘All That's Left’ i ‘Stare at the Sun’, które wylądowały na liście Billboard Alternative Songs.
‘Palms’ jest pierwszym wydawnictwem zespołu od czasu podpisania kontraktu z Epitaph na początku 2018 roku i pasuje do surowej pasji z mierzoną intensywnością, o czym świadczy zmienność czasów.
Mimo że niektóre z tych piosenek brzmią naprawdę agresywnie, chciałem się upewnić, że nie wskazują palcem, zwłaszcza w czasach, kiedy tak bardzo sobie wzajemnie wypominamy” - mówi Kensrue. W ramach tego podejścia Thrice wywiera trwały wpływ na słuchacza.