KEL ASSOUF Black Tenere, Glitterbeat 2019, 7-8/10
Jeśli wchodzi riff, po którym spodziewacie się Rage Against The Machine, tymczasem pojawia się wyklaskiwany rytm i chóralne wokale w tradycyjnym stylu (zapewne też o jakimś rodzaju buntu), to pewnie jesteście w kręgu Tishoumaren. A na razie w tej kategorii geograficznej – okolice Sahary, pustynny blues, wiadomo – jest to najlepsze, co się w tym roku ukazało. Anana Harouna grał w Tinariwen, nowy zespół założył w Belgii i bez większego problemu działa w Europie, zatrudniając muzyków związanych z tuareskim bluesem. Black Tenere formacji Kel Assouf to kolejna płyta, która pokazuje, że jesteśmy daleko od pierwszych etapów fascynacji muzyką Tuaregów – żeby zwrócić na siebie uwagę, trzeba dużego wysiłku, zestawu bardzo różnorodnych kompozycji, bardzo dynamicznego grania. Rozpiętość w tej ostatniej dziedzinie robi tu wrażenie – od niemal ciężkiego rocka w kilku momentach, po wyciszone w sposób rzadko słyszany w gitarowej muzyce zachodniej Tamatant. Gitarowe brzmienie wzbogacane jest tu partiami klawiszy Sofyanna Ben Youssefa, lepiej znanego polskiej publiczności z szyldu Ammar 808. Dziwnie jest kogoś takiego usłyszeć w roli afrykańskiego Jona Lorda, ale także to zestawienie coś istotnego na temat pustynnego bluesa podpowiada – otóż w tej starej muzyce spod znaku „klasycznego rocka” był jeszcze potencjał, wystarczyło tylko na kilka jej elementów, szczególnie rytmikę (tutaj prowadzoną przez belgijską sekcję) spojrzeć zupełnie inaczej.
On the heels of their acclaimed album Tikounen – a recording The Guardian called ‘a leap forward in the modern Tuareg sound…truly radical’ – Kel Assouf return with an even more transformative collection: Black Tenere. Produced by the band’s keyboardist Sofyann Ben Youssef, the mastermind behind the highly touted AMMAR 808, the new album strips things back to a power trio lineup and focuses ....... więcej