26 lutego nakładem Matador Records ukazuje się studyjny album Julien Baker, Little Oblivions.
Charakteryzując Little Oblivions, poeta i krytyk kultury Hanif Abdurraqib pisze w swoim eseju: Nowy album Julien Baker pojawia się, gdy świat zaczyna na nowo rozumieć swój związek z dotykiem i z dystansem. W chwili, gdy to piszę, nie powinienem chcieć biec w ramiona nikogo, kogo kocham i za którym tęsknię, a jednak to robię. W dobie rąk przyciśniętych do szyby okien lub drzwi z moskitiery. Era rąk sięgających wstecz. Era, w której dotyk stał się iluzją. Jeśli mieliśmy dość pecha, nasze własne życie przygotowało nas na coraz większą ilość bólu.
Zmaganie się z własnym wnętrzem stało się skutkiem ubocznym tych czasów i pozostanie efektem ubocznym wszelkich czasów, które z tego wynikną. Kiedy pierwszy raz usłyszałem Julien Baker, chciałem wiedzieć, jak artysta może przetrwać tak bezlitosną i rygorystyczną samoocenę. Byłem samotny, byłem sam i byłem odizolowany. Są muzycy, którzy znają niuanse między tymi stanami. Julien Baker jest jednym z takich artystów. Pisarka, która bada własny bałagan, nie szukając odpowiedzi, ale czasami po prostu dla wyjścia. Latarnia morska prowadząca do nowszego, większego bałaganu.
Trudno wyrazić słowami, jakie to uczucie. „Little Oblivions” to album, który wkracza w to uczucie i je rozwija. Pod względem brzmieniowym, od początkowych dźwięków w „Hardline” grzechoczących w klatce piersiowej, kochanych, ale uporczywych dźgnięć, po sposób, w jaki „Relative Fiction” przenosi się do „Crying Wolf”, co przypomina pędzenie ciepłą autostradą, która szybko zmienia się w rzadki krajobraz, tonąc w ulewnym deszczu. Jeśli chodzi o teksty, są pisarze, którzy mogą próbować walić w drzwi swoich słuchaczy, wykrzykując ich szczególny ból tej godziny. I niewątpliwie są chwile, kiedy potrzebowałem tego, aby przejść od jednego wschodu słońca do dr....... więcej |