muzycy:
Evan Parker (tenor & soprano saxophones)
Matthew Shipp (piano)
spontaneousmusictribune.blogspot.com:
Panowie Shipp i Parker spotykają się na srebrnym dysku bodaj po raz trzeci. Pierwszy jest legendą amerykańskiego free jazzu, drugi legendą wszystkiego, co wartościowe w muzyce swobodnie improwizowanej po tej stronie Atlantyku od ponad pół wieku.
Tym razem los (kierowany bystrym strumieniem kreatywności organizatorów) zetknął ich we francuskiej Miluzie (Théatre de la Sinne), w ramach Festival Météo, jaki odbył się latem 2017 roku. Wybitny pianista i równie wyjątkowy saksofonista zagrali długi set zasadniczy, który potem skwitowali zwinnym encore. Całość obcowania z ich sztuką - jakże wysokich lotów! - zajmie nam dokładnie 55 minut i 10 sekund. Dysk dostarcza francuski Rouge Art. Records.
Muzycy, jak przystało na wytrwanych lisów scenicznych, proponują stosunkowo łagodne otwarcie koncertu. Ciepły tembr saksofonu tenorowego, wystudzone klawisze post-klasycznego fortepianu. Pierwszy stopień dynamiki łapią wspólnie, ale – póki co – donikąd się nie śpieszą. Pracują na dużej swobodzie, dobrze szukają dramaturgicznych punktów zaczepienia i narracyjnych kantów (zwłaszcza Shipp), incydentalnie wpadają w krótkie, bardziej żwawe przebieżki. Pierwszym, który milknie jest Parker, pozwalając Shippowi na fortepianowe solo. Powrót saksofonu następuje dość szybko, ale tembrem dalece zadumanym. Siła spokoju, która nie musi jednak długo szukać pretekstu do narracyjnej intrygi. Opowieść toczy się dość wartko, bez sekundy nudy. Muzycy potrafią docisnąć, uderzyć w mocniejsze tony, a po ułamku sekundy sunąć niespodziewanie lekkim strumieniem dźwięków, niezależnie od poziomu dynamiki. Innymi słowy - perfekcyjnie sterują dramaturgią (tu znów duży plus, szczególnie po stronie pianisty).
Tuż przed 14 minutą mamy kolejne solo pianisty, bardzo wystudzone, z zejściem niemal do gołych strun. Parker sięga po saksofon sopranowy, zaczyna ekspozycję znów odrobinę zadumany, ale wszystko wskazuje na to,....... więcej