Kiedy w styczniu 2010 roku ukazał się "Dan Berglund's Tonbruket", ciekawość, co stało się z basistą Esbjörn Svensson Trio, była duża. Kulturnews celebrował album jako "zapierający dech w piersiach" na styku rocka i improwizacji, a Jazz Thing zauważył, że Berglund ze swoim nowym zespołem kontynuuje drogę "dokładnie tam, gdzie wypaliła się gwiazda e. s.t." W Szwecji odurzająco bujająca fabryka dźwięków została uhonorowana GRAMMY za Najlepszy Album Jazzowy 2010.
Oczywiście ludzie kojarzą Tonbruket (po szwedzku "fabryka dźwięku") przede wszystkim jako zespół wieloletniego basisty e. s.t. I bez wątpienia inicjator formacji jest formatywny dla stylu Tonbruket, tak wtedy, jak i teraz. Ale nie jest sam, bo wraz z gitarzystą Johanem Lindströmem, pianistą Martinem Hederosem ("Soundtrack Of Our Lives") i perkusistą Andreasem Werliinem ("Wildbirds & Peacedrums") od początku powstał zespół, który doskonale ze sobą współgra i wzajemnie się inspiruje.
Ewolucja Tonbruket jako zespołu może być imponująco prześledzona na "Dig it to the end", drugiej płycie dla ACT. Jest to album koncepcyjny, podobnie jak jego poprzednik, ale zauważalna jest kontynuacja brzmienia zespołu, który swobodnie porusza się pomiędzy wszystkimi gatunkami. Zwłaszcza gitarzysta Johan Lindström wkracza bardziej w centrum uwagi na nowym albumie: "Już podczas naszej pierwszej trasy zacząłem pisać piosenki, ponieważ podczas długich przejazdów autobusem prawie wchodziłem na ściany z nudów. Wypróbowaliśmy je od razu podczas kontroli dźwięku" Co wyszło bardzo dobrze: "Johan był naprawdę trudny do zatrzymania. Ale w tym momencie zdecydowanie wiedziałem, że pasujemy do siebie" - Berglund relacjonuje zapał do pracy swojego kolegi z zespołu. Skrupulatne wyłuskiwanie szczegółów, w połączeniu z doświadczeniem jako zespół grający na żywo, jeszcze bardziej zespoliło czterech muzyków. Albo mówiąc słowami Johana Lindströma: "Czasami czułem się tak, jakbyśmy razem odgarniali ziemię, aby odkryć serce, duszę i prawdzi....... więcej