John Cale wydał "MERCY" - swój pierwszy od dekady album z oryginalnymi utworami, który ukazał się 20 stycznia nakładem Double Six / Domino!
Przez prawie 60 lat, a przynajmniej od czasu, gdy jako młody Walijczyk przeniósł się do Nowego Jorku i założył The Velvet Underground, Cale wymyślał swoją muzykę na nowo z olśniewającą i inspirującą regularnością. Był czarujący kameralny folk "Paris 1919", po którym natychmiast pojawił się wykrzywiony rock na "Fear", prowokacyjne i oszczędne utwory "Music for a New Society", które 30 lat później ukazały się w potężnych elektronicznych wersjach ("M:FANS").
Kto lepiej niż Cale jest w stanie połączyć współpracę z Lou Reedem, Danger Mousem i Sharon Van Etten, czy też awangardę centrum Nowego Jorku w latach 60. z awangardą Internetu w chwili obecnej?
Po raz kolejny Cale wymyślił siebie na nowo, to jak jego muzyka powstaje, brzmi, a nawet jak działa. Jego wciągający 12-utworowy "MERCY" porusza się poprzez prawdziwą elektronikę 'dark-night-of-the-soul' w kierunku wrażliwych piosenek miłosnych i pełnych nadziei rozważań na temat przyszłości.
Na "MERCY" Cale współpracuje z najbardziej osobliwymi postaciami współczesnej muzyki takimi jak Animal Collective, Sylvan Esso, Laurel Halo, Tei Shi, Actress. To tylko niektórzy ze zdumiewającej obsady, którzy wchodzą do wnętrza doskonałej wizji świata Cale'a i pomagają mu ją tam umeblować. Cale w marcu skończył 80 lat, "MERCY" jest kontynuacją długoletniej kariery, w czasie której zawsze szukał nowych sposobów na eksplorację uczuć wyobcowania, krzywdy i radości - "MERCY" to najnowsze, porażające odkrycie tego niezaspokojonego umysłu.
Teksty i nagrania, które ukształtowały "MERCY", gromadziły się przez lata, gdy Cale obserwował, jak społeczeństwo chwieje się na krawędzi dystopii. Trump i Brexit, Covid i zmiany klimatyczne, prawa obywatelskie i prawicowy ekstremizm - Cale pozwalał, by złe wiadomości dnia przenikały do jego wer....... więcej |