Lakuna 1:
"Lakuna". Chyba najbardziej eklektyczna a przy tym najbardziej szalona z płyt Pablopavo i Ludzików. Sporo do tańca w nieistniejących budynkach, trochę o groteskowym pięknie miłości, nieco psychodelicznego country z Targówka i funku z Utraty.
Lakuna 2:
Jak się pewnie domyśliliście, to kontynuacja Lakuny. Idzie chyba głębiej i mocniej niż część pierwsza. Bywa szybciej i bywa mroczniej, ale są i światełka w tym tunelu. Płyta do tańczenia jesienią, z kubkiem herbaty, z sąsiadem z bloku, choćby zmyślonym.