Album "Nixon", który teraz będzie wznowiony w wersji Clear/Black Marble Vinyl został wydany w 2000 roku i od razu zapisał się w pamięci brytyjskiej prasy muzycznej. Uncut nazwał go albumem roku, Mojo uplasował go na 10 miejscu, NME nazwał "bliskim ideału", a Guardian stwierdził, że zespół "wymyśla na nowo amerykańską muzykę".
Tymczasem większość ludzi w Ameryce nadal nie miała pojęcia, kim byli Lambchop. ("Nie sądzę, żeby "Nixon" zrobił na kimś tutaj duże wrażenie" - powiedział Wagner wiosną 2001 roku w wywiadzie). Spojrzenie Lambchop na Amerykę - prześmiewcze, czułe, tajemnicze, ale prozaiczne - jest nie tyle portretem realisty, co wrażeniem surrealisty: zabawniejszym, bardziej dramatycznym, bardziej nieprawdopodobnym niż to, co faktycznie istnieje.
"Nixon" to wciąż nieprawdopodobny album. Zespół nie brzmi, jakby bardzo się starał, a mimo to każda piosenka łamie jakąś konwencję. Pomimo filmowych aranżacji, muzyka jest niepewna i dziwna - kontrast, którym zespół bawił się ponownie na wydanym w 2012 roku "Mr. M".
Kurt Wagner mówi, że żałuje, że kiedykolwiek nazwał Lambchop zespołem country, nie bez powodu - "Nixon" nie jest muzyką dla ludzi, to muzyka ludzi, którzy się pojawili, przywitali, stali w kącie i odeszli bez pożegnania. Kiedy został zapytany, co sądzi o tym, że album został przyjęty z ogromnym entuzjazmem w Wielkiej Brytanii, powiedział: „Nie jestem pewien, czy jest to powód do dumy. Myślę, że są inne rzeczy w twoim życiu, z których mógłbyś być bardziej dumny. Jak np. posiadanie dzieci”.
Jeśli istnieje związek z country, to jest on duchowy. "Nixon" znajduje poczucie humoru w autoironii, a duszę w rzeczach zniszczonych i pozostawionych za sobą. Jest albumem zafascynowanym światem w jego najbardziej omylnym i zwyczajnym wydaniu.
"Nixon" to wyrafinowana mieszanka alt-country, soulu, chórów gospel i intensywnego użycia instr....... więcej |