JESU - angielska formacja muzyczna, kwalifikowana jako industrialna. Została założona w 2003 przez Justina Broadricka,byłego członka zespołu Godflesh, po rozpadzie tegoż wiosną 2002 r.
Lider Jesu to człowiek - instytucja, postać o ogromnej sile wyrazu i trudnym do przecenienia wpływie na kształt muzyki lat 90-tych i współczesnych. Multiinstrumentalista, autor niezliczonej ilości projektów muzycznych od Techno Animal, Johna Zorna i Laiki przez noisowo-improwizowany God, oraz Blixy Bargelda (Einstürzende Neubauten) i DJ Vadima w abstract hip-hopowym Ice, czy w radykalnie cyberpunkowym The Curse of the Golden Vampire gdzie towarzyszą mu Kevin Martin i Alec Empire (Atari Teenage Riot). Ten sam Justin K. Broadrick grał kiedyś na kultowej debiutanckiej płycie "Scum" Napalm Death na nowo definiującej pojęcie ekstremy w muzyce rockowej, by później przewinąć się przez nie mniej legendarne formacje Scorn Micka Harrisa i Painkiller Johna Zorna.
Duszno tu – zdarza się, że przez mały otwór dostanie się do środka trochę powietrza, ale nigdy na tyle, aby ciężar drugiego, pełnego wydawnictwa Jesu przestał być odczuwalny. Projekt stworzony przez Justina K. Broadricka oraz Teda Parsonsa powiązanych dzięki nieistniejącemu już Godlfesh od początku wpisywał się w klaustrofobiczne kanony drone doom/ambient, dając maksimum treści przy użyciu minimum formy, choć wraz z ukazaniem się „Conqueror” nakreśliły się pewne zmiany, które mogą być wyznacznikiem kierunku, który chce obrać Jesu. Jest tak, jak zawsze – ciężko i mozolnie przez blisko 60 minut. Na tyle ciężko, że w momencie, gdy płyta się kończy, nie jesteśmy w stanie odpowiedzieć na pytanie czy możemy znieść kolejną godzinę klimatu serwowanego nam przez trio Broadrick/Parsons/Dalton. Ręka jednak sama wciska nerwowo ‘play' i pogrążamy się raz jeszcze, i jeszcze, i jeszcze. Można tak do utraty sił…...
autor Robert Ruszczyk