Tromso leży na północ od koła podbiegunowego... W Norwegii... Czyli na wysokości północnej Alaski i Syberii. Tu jest zimno, cholernie zimno. A w roku około 7 miesięcy panuje mrok. Ale tam, gdzie jest najciemniej, tam gwiazdy świecą najjaśniej. Washington - wcale nie musi leżeć w USA... Glitterhouse kontynuuje eksplorowanie skandynawskiej sceny muzycznej i trzeba przyznąc, że co chwila nas zaskakuje i zadziwia nowymi odkryciami.
Podobnie jak inny norweski, szeroko znany zespół Midnight Choir, Washingto tworzą swoje własne wersje popowych hymnów, które zawsze pozostają trochę z boku wobec potocznego rozumienia tego słowa, są cięższe, bardziej mroczne, melancholijne i jednocześnie zwarte. Rune Simonsen, twórca piosenek, wokalista i gitarzysta tego norweskiego tria, tworzy bardzo osobiste dźwiękowe epopeje, ale zawsze wyposażone w wystarczająco dużo siły, by słuchacza wyrwać z miękkiego fotela. Tak jak Andreas Hover (bass i dodatkowy wokal) i Esko Pedersen (perkusja) liczy sobie tylko 23 długie zimy. Albo tam na północy w Tromso ludzie starzeją się wcześniej, albo wynika to tylko z tego że cała trójka gra razem już od 1999 roku, bo ich debiut "A New Order Rising" brzmi bardzo poważnie, dojrzale i słychać, że jest to bardzo dobrze przemyślane dzieło. Prasa porównuje głos Simonsena do Tima buckleya czy Toma McRae i zachwyca się folkowo-popowymi hymnami. Trudno się dziwić.
Zanim ukazał się "A New Order Rising" Washington wydali 2 Epki (Black Wine, 2003 & Maker of Time, 2004), dzięki którym zainteresowali się nimi producent Motorpsycho Lars Lier oraz Hakon Gebhardt (Motorpsycho) i Ane Brun, muzycy znani także szeroko poza Norwegią, którzy pomogli w nagraniu albumu.
Dla wszystkich fanów melancholijnych, ocierających się o folk i post-country brzmień będzie to z pewnością idealna propozycja na jesienne wieczory...
Uwaga! Europejska wersja Glitterhouse tej płyty zawi....... more