Riley Lee: Shakuhachi
Ned Rothenberg: Shakuhachi
Stephanie Griffin: Viola
Yoko Hiraoka: Jiuta Shamisen, Voice
Ralph Samuelson: Shakuhachi
Editor's info:
Internationally acclaimed for his solo music since the late '70s, Ned Rothenberg is one of the world� most original voices on the shakuhachi. A student of two of the foremost masters of the instrument, Yamaguchi Goro and Yokoyama Katsuya, his style is informed by tradition, but goes beyond it to many new and exciting domains. This CD presents his original music for this unique Japanese end blown flute in beautiful recordings that capture all the subtle nuances of this ancient and profoundly moving instrument. Performed by Ned and some of the foremost players outside Japan, Ryu Nashi is evocative and cutting edge music for shakuhachi.
"...Ned Rothenberg to jeden z najbardziej kreatywnych i twórczych instrumentalistów kojarzonych ze sceną nowojorską - współtworzy ją od ponad trzydziestu lat. W ciągu tego czasu nagrywał i koncertował z Paulem Dresherem, Yujim Takahashim, Sainkho Namchylak, Masahiko Sato, Elliottem Sharpem, Sammem Bennettem, Johnem Zornem, Katsuya Yokoyamą, Evanem Parkerem, Marc'iem Robotem, Tomem Corą, Peterem Hollingerem, Kazuhisą Uchihashi, Denmanem Maroneyem, Davem Ballou, Reubenem Raddingiem, Michaelem Sarinem, Paolo Angelim, Gerrym Hemingway'em, Erikiem Friedlanderem, Kang Tae Hwanem i Park Ji-Chunem. Od lat też współpracuje z prowadzoną przez Zorna wytwórnią Tzadik - to jego czwarta płyta wydana w tej renomowanej wytwórni. Pierwsza jednak, która w zamyśle przeznaczona jest na shakuhachi. Rothenberg bardziej znany jest bowiem jako saksofonista czy klarnecista chociaż japoński flet od lat pojawiał się na jego płytach (nagrane dla Tzadika "Ghost Stories" i "Inner Diaspora"). Świadomy swoich żydowskich korzeni tym razem sięga jednak do innych inspiracji - główną wydaje się być w tym medytacyjnym nagraniu filozofia Zen (sam instrument jest tam wykorzystywany do medytacji). Silne japońskie wpływy (prócz pochodzących stamtąd fletów pojawia się tu także shamisen i japońskie wokalizy) nie determinują jednak brzmienia muzyki - ta zdaje się być mocno przefiltrowana przez zachodnią wrażliwość Rothenberga. Powstała płyta bardzo kontemplacyjna i piękna, urokliwa, nie mając nic wspólnego powierzchownymi muzycznymi doznania wszechobecnymi we współczesnych mediach..."
autor: Marek Zając