After more than two decades of sound research, the Swoboda brothers find a completely new form on Expositions. On a sinusoid where first Thing and then Columbus moved from dense noise to airy minimalism and back again, Expositions is situated somewhere near the axis of symmetry: guitars of noise origin melt into drone landscapes and repetitions with austere samples woven into live drums methodically building a living tissue of musical emotions. On Expositions, the duo from Gdansk tackles sonic matter like never before. Their heritage of experimental electronics is reflected in the innovative treatment of texture and ambient inspiration translates into spatiality of compositions. Like the duo’s previous album, Salt, the material produced by Emiter is released exclusively on vinyl.
Ponad dwudziestoletnia historia dźwiękowych poszukiwań braci Swoboda znajduje na „Expositions” zupełnie nową formę. Na sinusoidzie, na której najpierw Thing, a potem Columbus przechodziły od gęstego hałasu do zwiewnego minimalizmu i z powrotem, „Expositions” sytuuje się gdzieś w pobliżu osi symetrii: gitary o noise’owym rodowodzie rozpływają się w drone’owych pejzażach i repetycjach, a oszczędne sample wplecione w żywą perkusję metodycznie budują żywą tkankę muzycznych emocji. Na „Expositions” trójmiejski duet podchodzi do sonicznej materii tak, jak nigdy dotąd: dziedzictwo eksperymentalnej elektroniki znajduje wyraz w innowacyjnym potraktowaniu faktury utworów, zaś inspiracja ambientem przekłada się na przestrzenność kompozycji.
Podobnie jak poprzednia płyta duetu, „Salt”, materiał wyprodukowany przez Emitera ukazuje się wyłącznie na winylu.
Marcin Wandzel (10fuckingstars):
"(...) To jeden z najlepszych (o ile nie najlepszy) zespołów Polsce. (...) Nazwałbym muzykę na „Expositions” post-rockiem, gdyby ten termin nie był tak niekonkretny (post-rock to przecież i Mogwai, i Tortoise). Ta muzyka brzmi trochę tak, jakby po śmierci rocka muzycy próbowali, improwizując, wskrzesić tę formułę i uznali, że nie warto iść dalej, bo jest ciekawsza niż tradycyjny układ: wokal – bas – gitara – bębny plus zwrotka – refren (podobne wrażenie mam, słuchając Storm & Stress). Podczas jednego z odsłuchów płyty miałem wrażenie, że mogłaby służyć jako soundtrack do powieści Cormaca McCarthy’ego, potem już to odczucie nie pojawiło się.
Można by muzykę z tej płyty nazwać „szorstkim ambientem”. Na przykład ostatni – rewelacyjny – numer brzmi jak spotkanie ambientu z noise’em.
Trzeba też zaznaczyć, że to nie są odklejone eksperymenty dla wybranych. Takie „B36” mogłoby trafić (jeśliby takowa ist....... more