muzycy:
Cameron Ralston: double bass
Jason Scott: saxophone
Bob Miller: trumpet
Scott Clark: drums
special guests:
JC Kuhl: bass clarinet (only on “Broken Treaties”)
Bryan Hooten: trombone (only on “Broken Treaties”)
Editor's info:
The title of this recording isn’t a mere literary reference (to “Bury My Mind at Wounded Knee”, by “Dee” Brown). Just like the novel, the music inside is a tragic and soulful portrait of one of the darkest pages of human history and particularly the United States past (with effects continuing to present days): the Native-American genocide. Created by jazz drummer and composer Scott Clark, himself of Native-American descent, it has the form of a suite but none of its formal, classical, aspects. The approach is irreverent, visceral, raw and urgent, further developing the unique style of this incredible musician coming from the vibrant scene of Richmond, Virginia. This is downbeat music, very much connecting to the inner feeling of that musical language called jazz, and we do feel the pain, but there’s no negativity on it. As Brian Edward Jones writes in the liner notes, remembering Albert Ayler, «music is the healing force of the universe». And what heals us is the freshness, the novelty and the creativity of this magnificent opus. Here is a masterpiece, not just another jazz album.
"Tytuł tej płyty nie jest tylko odwołaniem do literatury (powieści 'Dee' Browna "Bury My Mind w Wounded Knee"). Podobnie jak powieść, album ten jest portretem jednego z najtragiczniejszych okresów w histori Stanów Zjednoczonych - ludobójstwa Indian północnoamerykańskich i masakry nad strumieniem Wounded Knee, dokonanej 29 grudnia 1890 roku przez słynny Siódmy Pułk Kawalerii.
Ta jedna z tragicznych, czarnych kart historii (ale też ruch Tańca Ducha który ją poprzedził, no i sama powieść) stały się dla muzyki tematem i inspiracją. Młody amerykański perkusista i kompozytor Scott Clark, sam mający indiańskie korzenie, sięgając do tamtych zdarzeń tworzy muzykę tragiczną i uduchowioną, przepełnioną bólem i melancholią, i mocno osadzaną w jazzowej tradycji. Ten urodzony w El Paso w Teksasie muzyk, od lat, z wyboru, współtworzy mało w Europie znaną, ale nad wyraz prężną jazzową scenę w Richmond w Wirginii. Sięgając w równej mierze do klasycznego jazzu, jak i tradycji free spod znaku Colemana i Aylera, tworzy muzykę surową, skupioną, pełną wewnętrznej dyscypliny, ale i napięcia, zamkniętą jednak w tradycyjne formy.
Znakomitą ilustracją dla tego są kompozycje zebrane na ninijszym albumie - niby nic nowego w tej muzyce nie ma: świetni, sprawni instrumentaliści, znakomicie się znający, rozumiejący, współpracujący z sobą od lat (to słychać); znający tradycję i umiejący się w niej poruszać, ale też potrafiący zatracić się w improwizacji, uwolnić muzykę i wznieść się wraz z nią na jakiś astronomiczny, nieosiągalny dla innych poziom. Są takie płyty. Ale tutaj jednak, w tej muzyce, najważniejszy jest - jak u Aylera - duchowy kontekst. Pewnie, że Ayler był jeden jedyny. Ale ta płyta, będąca niezwykłym, w pełni kolektywnym dziełem kwartetu, ma tę samą moc i skupienie. Bo jak mówił Ayler: "muzyka jest siłą uzdrawiającą świat". Jak może ta siła brzmieć dzisiaj, współcześnie? Jeżeli chcecie się przekonać koniecznie sięgnijcie po to nagranie."
autor: Józef Paprocki