Ruiny, zabytki i starożytne miejsca kultu są multisensorycznymi doświadczeniami- religijne pozostałości, pergamin zapisany upływem czasu oraz wzory twórczych rekonstrukcji, miejsca, w których możemy się zanurzyć- to wszystko wprowadza Nas w niewyczerpalny stan przejścia.
Zarówno osobista medytacja jak i mistyczny i nieprzemijający dźwięk kamertonu, w najnowszym albumie Music For Megaliths, przeistaczają się w dalsze podróże wzdłuż dźwięków, niczym granic łączących starożytne, magiczne miejsca,
biegnących pomiędzy folkiem, warkotem, psychodelią, Krautrockiem i Noise: nie jako akt eklektyzmu, ale przepowiadania przyszłości, dawania głosu temu co leży u podstaw ciągłości, która wiążę to wszystko w całość.
Pulsujący szum w The Forest Is Our Temple, zwiększający obroty niczym silnik napędzany tajemniczym prądem,
błogie spojrzenie w Ring Of Sentinels, złowieszcze fale interferencji w Sundown i White Horse- rytuał rozpadu i
powstania, nomadyczny i pobożny. Ten album jest skrzyżowaniem, w którym różnorakie drogi są świadectwem pojedyńczej i zmysłowo poszerzonej wizji.