Editor's info:
“On Parade in Parede” was recorded when Eisenstadt and company played a series of concerts at SMUP, an intimate venue in Parede, a beach town near Lisbon, during their spring 2016 Europe tour. The place inspired the title. An homage to his birth country (he’s lived in the US more than twenty years), Canada Day offers a universal music, not just dedicated to North America, but also to Africa, Cuba, and Europe. Here Eisenstadt reunites Americans Nate Wooley and Matt Bauder with French-German Pascal Niggenkemper. Though Eisenstadt’s flagship ensemble has released five recordings in the last decade (four quintets and an octet), here you have Canada Day’s very first quartet recording. If there’s a good side of present day globalization, this is it.
Od początku działali razem jako kwintet, eksploatując "skażone" rewolucją free obszary tradycyjnego jazzu. Owo "free" nie oznaczało jednak szalonych improwizacji, a jedynie jej elementy i skażenie nieskalanych brzmień instrumentów tradycyjnego gatunku wszechobecnym dziś "brudem". Jakby pewną nonszalancką niedbałość. Ale też lekkość, niezwykłą łatwość takiego grania i rzadką dziś umiejętność pozostawania kreatywnych wewnątrz dość ściśle określonego gatunku.
Sprzyjało temu niezwykłe - w moim odczuciu - wyczucie Eisenstadta-kompozytora, człowieka umiejącego tworzyć klasyczne jazzowe harmonie i melodie, i łamania ich w bardzo współczesny sposób. Efekt - gdy dodać do tego znakomity skład osobowy - był naprawdę niezwykły. Na krótko zaistniał tez oktet, który przynosił w bardziej rozbudowanej formie tą samą fantastyczną muzykę. Teraz otrzymujemy kwintet, przykrojony chyba troszkę przypadkiem, ale grający z równie wielkim smakiem i wyczuciem formy. Przypadkiem - bo nie mamy tu doczynienia z zaplanowaną sesją studyjną, więc rezygnacja z wibrafonu Chrisa Dingmana wcale nie musiała być zamierzona. Nagranie to zarejestrowano podczas dwóch koncertów kwartetu w Parede, w Portugalii w kwietniu i maju 2015 roku.
Znakomicie skrojone na potrzeby zespołu kompozycje Eisenstadta zyskują - znów w moim odczuciu dodatkową energię. Czasem tak już zresztą jest, że każda zmiana sprawia, iż wyzwala się w twórcach jakaś dodatkowa energia. Tutaj może to być choćby konieczność zapełnienia dźwiękowej przestrzeni wibrafonu, jedynego wszak harmonicznego instrumentu w składzie. Harmonia musi być więc budowana w nieco odmienny sposób, ale podstawą jej pozostają perkusyjne brzmienia lidera zespołu. Sama gra Eisenstadta także nieco się zmieniła, chociaż w dalszym ciągu opiera on swoje perkusyjne brzmienia na afrykańskich, polirytmicznych tradycjach. Jak opowiada, w ciągu ostatnich lat, zafascynowała go silnie muzyka latynoska i będąca jej częścią kubańska tradycja Bata. I w....... more