muzycy:
Juan F. G. Vinuesa - tenor saxophone
Josh Berman - cornet
Jason Roebke - bass
Mikel Patrick Avery - drums and percussion
Dusty Groove:
The kind of record that makes us very proud to say we're from Chicago – as leader Juan FG Vinuesa comes up with a way to keep the city's avant scene moving forward – using some of the mix of structure and freedom from the Mike Reed generation, but also adding in both older elements, and some occasional moments of improvised freedom! A few passages swing here with a vibe that recalls older "city jazz" projects – but those are balanced by bolder statements from all members of the quartet – a superb lineup that includes Vinuesa on tenor, Josh Berman on cornet, Jason Roebke on bass, and Mikel Patrick Avery on drums and percussion. Berman sounds wonderful here – with occasional exclamatory moments that really grab us.
Konia z rzędem temu, kto do nagrania płyty "Blue Shots from Chicago" znał nazwisko Juana F. G. Vinuesa.
Po płyty zazwyczaj sięgamy dla liderów lub kompozytorów, rzadziej sięgamy po płyty dla muzyków z drugiego rzędu. Tak było ze mną tym razem. Dość dobrze bowiem znam dorobek Josha Bermana i Jasona Roebke, zarówno ten liderski jak i sajdmeński (bardzo cenię obu muzyków, kilkukrotnie miałem okazję słyszeć ich na żywo). Drummer Mikel Patrick Avery nie jest tak znany jak dwóch starszych kolegów, ale zdążył już grać w Rob Mazurek's Moon Cycles, Joshua Abrams' Natural Information Society, The Chicago Jazz Philharmonic, i Theaster Gates's Black Monks of Mississippi, prowadzi też z sukcesem swoje zespoły.
Cóż zatem skrywa krążek "Blue Shots From Chicago", sygnowany nazwiskiem raczej nieznanego hiszpańskiego saksofonisty?
Lektura płyty dla fanów chicagowskiego jazzu, którzy znają dorobek Kena Vandermarka, Dave'a Rempisa, Tima Daisy'ego, Mike'a Reeda, Matta Baudera, Jeffa Parkera, Roba Mazurka, Jeba Bishopa... Freda Lonberg-Holma nie przyniesie wielkich emocji, ale to tylko pozór. Ponieważ Vinuesa z kolegami grają w tak żywy, zabawny, czuły sposób, że te w większości dość spokojne kompozycje lidera stają się fascynujące. Być może ten atlantycki dystans lidera sprawił, że balans pomiędzy chicagowską tradycją a nową, poszukującą jazzową formą unaocznia się na naszych oczach.